Plany plany

Nie widzę większego sensu w opowiadaniu o 2020 z biegowej perspektywy. Po prostu nie ma o czym – dla mnie to rok stracony pod kątem treningu na jakikolwiek wynik. Oczywiście chciałbym napisać że skupiłem się na pracy nad ruchem, ale.. przełomu nie było. Jeszcze do połowy roku dowiozłem jako taką formę. Później nie chciało mi się nawet planować, nie mówiąc o systematycznym treningu. Biegałem od czapy to, na co akurat miałem ochotę, zatem wyniki z tego roku jakie są – każdy widzi. Podobne rezultaty osiągałem bez problemu na treningach we wcześniejszych latach.

Coby jednak uniknąć nadmiernego samobiczowania (i powstrzymać spieszących z pocieszeniem – pls no:)) Dostrzegam pewne pozytywy – zauważyłem że w pracy nad ruchem podążam w niewłaściwą stronę i zdecydowałem przejść na dwutygodniowe roztrenowanie. Dalsze podążenie tamtą ścieżką to znany mi dość dobrze ślepy zaułek kontuzji.

Antek, daj chociaż jakieś liczby..

  • 3700km przebiegniętych (35000 total)
  • 303 godziny treningu (3.4% roku :O)
  • 4700 otrzymanych kudosów (te cieszą najbardziej), 880 rozdanych

Zastanawiajac się nad nadchodzącym rokiem trzeba przyjąć jakieś założenia. Z pewnością wydarzeń biegowych będzie mało i nie wiadomo czy i kiedy w ogóle się odbędą. Założyłem że 18 kwietnia odbędzie się Gdańsk Maraton i traktuję tę imprezę jako docelowe wydarzenie wiosenne. Czy się odbędzie, niewiem – jeśli nie, poszukam innych sposobów na wykorzystanie wypracowanej formy, choćby bieganie kółek wokół zbiornika na Zakoniczynie.

Nadchodzące miesiące podzieliłem na 3 miesięczne mezocykle (czyli takie większe cykle):

  • Styczeń – praca nad ruchem
  • Luty – praca nad ruchem i szybkością
  • Marzec – praca nad szybkością i wytrzymałością
  • Kwiecień – tapering (jeśli będą zawody)

Zdaję sobie sprawę że powyższe zagadnienia mogą brzmieć trochę jak próba postawienia jajka. Być może takie się okażą – chciałem przede wszystkim nadać tym okresom jakiś cel który będzie wskazówką w podejmowaniu decyzji typu: przełożenie treningu, zmiana akcentu na inny (jaki), dzień wolny.

W styczniu celem jest praca nad ruchem, co oznacza łagodny trening, w którym dobry ruch jest na pierwszym miejscu. Treningi pełne odpoczynku i skupienia na jakości. Żadnego dyszenia czy jazdy na oparach do porzygu. Ma być elegancko jak do okładki „Runners World”. Oczywiście Runners World Parawruch Edition 😉 W planie widnieje Siła Biegowa w formie podbiegów, krótkie interwały w tempie ~maratońskim, fartleki techniczne (więcej przerw na odpoczynek), oraz 2 wycieczki biegowe.

Zaworem bezpieczeństwa planu są planowane dni wolne oraz dni wolnych rozbiegań – które mogą stać się dniami wolnymi w razie potrzeby (czytaj: nadmiernego, nakładającego się zmęczenia)

Co o tym myślicie? Może chcecie pochwalić się Waszymi planami?