SRT – aktywacja stopy

Poszukiwanie prawidłowego kroku przeszło u mnie kolejną ewolucję – od tyłka, poprzez podudzia i dalej w dół do samych stóp. Tak! doszedłem do irytującego w swej prostocie wniosku, że żeby w ogóle myśleć o poprawie ruchu, muszę nauczyć się poprawnie stawiać stopę.

Poprawnie – czyli że jak?

Równomiernie. Oznacza to że stopa powinna opierać się przede wszystkim na głowie 1 i 5 kości śródstopia oraz na pięcie, zaś w momencie maksymalnego obciążenia głowa 1 kości śródstopia (palucha) powinna być najmocniej dociśnięta do podłoża. Dotychczas u mnie dominowało obciążenie na 5 głowie kości śródstopia oraz pięcie. Najmocniejsza struktura – czyli głowa palucha w ogóle nie pozostawała niedociśnięta do podłoża, nieobciążona i niezaangażowana w ruch.

Nie posiadając zdolności obciążenia tego specyficznego trójkąta nie można uzyskać zarówno koniecznej do skutecznego ruchu pronacji jak i wynikającej z niej rotacji wewnętrznej kości udowej. Skutkiem jest brak aktywacji pośladka i usztywnienia fazy podporu. Wówczas jedyną metodą na szybszy bieg pozostaje „roweryzacja ruchu” czyli mięśniowe odpychanie się od podłoża z najwyższą możliwą do uzyskania kadencją.

Rzecz jasna nikomu nie zakazuję tak biegać i nie potępiam – ba! póki co takim ruchem uzyskałem aktualną życiówkę w maratonie, więc wiecie.. moje poszukiwania to niekoniecznie łatwiejszy wybór

Tą stopą trafiłem w czuły punkt, o którym nawet nie miałem pojęcia. Mieliście kiedyś zakwasy w stopach? Albo uczucie jakby rozjechał je czołg? Tak właśnie się teraz czuję. Dobre dociążenie to dla moich stóp coś nowego, nieznanego od pewnie wielu lat. W tej nowej dla nich pracy zwykłe rozbieganie staje się wyzwaniem które wymaga dłuższej regeneracji i częstszych – uwaga brzydkie słowo – dni wolnych. Niemniej, na niezmęczonych stopach wchodzę na zupełnie inne czucie biegu i sprężynowanie, przy którym chować się mogą nawet najlepsze carbon plate’y.

Dla nieco bardziej wtajemniczonych biegaczy cała ta zabawa z aktywacją stopy może brzmieć nieco podobnie do słynnego grzebnięcia promowanego przez Jerzego Skarżyńskiego.. Cóż – pudło, nie o ten ruch chodzi. Nie chcę wierzgać stopą do tyłu. Chcę całym ciężarem uderzyć w usztywnione na milisekundy ciało, które odbije mnie-się do przodu.


Foto tytułowe – zachód słońca w Krynicy Morskiej, koniec wakacji

Post navigation