Rzemieślnicza praca

Wciąż pracuję nad dobrą, powtarzalną pronacją. Prawa stopa już wchodzi dobrze, lewa wciąż lubi uciekać do supinacji. Biegam spokojnie i raczej niewiele (60-80km) 5-6 razy w tygodniu. 2 razy w tygodniu robię akcent – zabawę biegową lub powtórzenia 300-400 metrów. Tyle w zupełności wystarczy, bym na rozbieganiach nie myślał nawet o przebieżkach.

Co najważniejsze – samo się poprawia. Te kilkanaście minutówek czy czterysetek w zupełności wystarczy by spokojnie wzrastała frajda i moc na zwykłych rozbieganiach. Na razie nie dorzucam w plan żadnych biegów ciągłych czy długich BNP – na to przyjdzie czas gdy pojawi sie perspektywa zawodów. Mam jeszcze pomysł na nowy rodzaj treningu, który – myślę że dość przyjemnie powinien budować tak wytrzymałość jak i technikę.

Pamiętacie TLT? (Treshold Long Treshold) czyli długie wybieganie opakowane w kilka kilometrów biegu progowego na początek i koniec? Myślę o podobnej kombinacji, w której zabawa biegowa zastępuje bieg progowy, czyli ZBLZB, czy też FLF 🙂 Ilość odcinków w każdym z fartleków musiałaby być już nieco mniejsza (myślę że max 10x1min) a odcinek Long (10-15km) biegany pasywnie, z samej sztywności zyskanej na pobudzeniu piewszym setem fartleku i z postojami na odpoczynek wedle zapotrzebowania. I na to wjeżdża drugi fartlek, cały na biało, gdzie na nieco już ubitych i wytrząchanych tkankach znów trzeba wejść na prędkości. Z pewnością niedługo wypróbuję – ktoś chętny?


Foto z wakacji, Szwajcaria Kaszubska