Treningowe plateau

Tydzień po Narie odpoczywałem. Ograniczyłem kilometry i liczbę treningów, zostawiając jedynie esencję akcentów. Bieg nad jeziorem Narie jest dobrym papierkiem lakmusowym tempa maratońskiego – tyle że 3:58 na takim dystansie średnio mnie interesuje. Chciałbym szybciej. Dużo szybciej.

Niestety tempa na biegach ciągłych nie rosną tak szybko jakbym chciał, ani tak szybko jak przywykłem w poprzednich sezonach. Tak jak mój trening który nie jest już przepełniony nakładającym się zmęczeniem o który opiera się wiele planów. Tego unikam jak ognia – stawiam na mocne przeciążenia 2 razy w tygodniu, 2 biegi ciągłe – a pozostałe dni to truchtanie lub wolne.

Miniony i bieżący tydzień spędzamy w Kątach Rybackich, gdzie biegam codziennie ok 6-7 rano, a później wylegujemy się na plaży. Zrobiłem kilka mocniejszych jednostek – np 24 kilometry BNP (@3:56/km) na którym przetestowałem 2 rzeczy: żele DrWitt z Lidla i buty Adidas Adizero Sub2, które kupiłem na ubiegłoroczny maraton w Gdańsku. Żele mogę polecić – nie zaklejają, dają kopa i kosztują 3.99! Buty – twarde, niesamowicie lekkie, ale musiałem je bardzo luźno wiązać, by nie blokować pronacji.