Kenia – Iten – Magiczny Las

Jest miejsce w Iten, które łechtało moją ciekawość bardziej nawet, niż legendarny stadion Kamariny. Oddalony o kilka kilometrów Magiczny Las to świetne miejsce do ucieczki przed upałem czy wiatrem. Jego mocno zróżnicowany teren czyni go doskonałym celem na treningi krosowe, z kolei oddalenie od miejskiego zgiełku i cisza stawiają przecinające go ścieżki na czołowym miejscu do spokojnych rozbiegań. W Iten wszędzie jest z górki albo pod górkę – w Magicznym Lesie jest podobnie, ale w nieco łaskawszej, dla skatowanych nóg biegacza, skali.

Zachywciłem się już od pierwszych kroków. Wyjątkowo gęste poszycie skrywa przed ciekawskim tajemnice lasu i pozwala na poruszanie się jedynie w obrębie ścieżek wydeptanych setkami tysięcy kroków. Doszuraliśmy nasze 5km i zakręcilismy do domu – 16km z przewyższeniem 250m – to pierwszy trening przed śniadaniem.

Poźniej wybraliśmy się na spacer do kolejnego puntu widokowego. Iten znów na każdym kroku kusiło swoją egzotyką, kolorami i szerokimi uśmiechami mieszkańców.

Popołudniowy trening to już tradycyjnie półtoragodzinna sesja yogi. Bartek z InnaYoga obserwował mój ruch biegowy przed swoimi zajęciami i już wtedy zasugerował spięcie mięśni biodrowo-lędźwiowych. Już po pierszych asanach znalazł wyraźne potwierdzenie swojej tezy. Pokrywa się to z poradą, którą usłyszałem od innego fizjoterapeuty – mam nad czym pracować.