Przepalanie

Przestawiam budzik któryś raz. W trakcie 10 minutowej drzemki nie wysypiam się bardziej – ale wiedząc, jaki trening mnie czeka, nie potrafiłem zebrać się do wyjścia ani chwili wcześniej. Wygrzebałem się spod kołdry w ostatnim możliwym momencie, w którym zrobienie treningu w niedzielny poranek jeszcze nie kolidowałoby z resztą dnia, przeznaczoną dla pozostałych domowników.

Za tydzień bieg Urodzinowy w Gdyni – 10 kilometrów. Nie dystans jest tu wyzwaniem,lecz tempo, które u mnie przebiega gdzieć na granicy rozsądku i porzygu. Czuję, że muszę „obudzić” organizm, uśpiony tlenowymi prędkościami i treningami do Gdańskiego Maratonu. Planowałem przebiec 10 odcinków kilometrowych (poniżej 3:25 min/km), na czterominutowej przerwie odpoczynkowej. Trening łatwy do przyjęcia dla psychiki, trudniejszy, ale możliwy w wykonaniu.

Podczas ubierania na trening zmieniam plany. Oprócz szybkości, w biegu na „dychę” ważna jest zdolność do utrzymania wysokiego tempa (i przyspieszenia:)) na coraz bardziej rozpaczających nogach. Znam jeden rodzaj treningu, który doprowadza mnie do takiego stanu – to 3x3km.

Pierwsza trójka

Spokojnie utrzymuję tempo <3:30/km (3:29, 3:29,3:29), ledwie wkraczając w trzeci zakres tętna. Oddycham głośno, ale równo. Krok jest swobodny. Drepczę 6 minut (1km) przerwy – dłuższa wyziębiłaby mnie zbyt mocno.

Druga trójka

Wstrzelenie siew tempo wymaga już więcej koncentracji (3:27,3:33,3:32). Oddech głośniejszy, przechodnie zaczynają z niepokojem oglądać się przez ramię, zanim zdążę ich minąć. Krok już nie jest tak sprężysty, nogi „gumowieją”. Znów zaskakująco niskie tętno, jak na taki wysiłek. Przerwa w truchcie czyni mnie najszczęśliwszym człowiekiem na nadmorskim deptaku.

Trzecia trójka

Łabędzi śpiew. Trudno utrzymać tempo wiotczejącymi, odmawiającymi posłuszeństwa nogami. Spinają się przez to ręce i barki, a krok biegowy staje się sztywny i mało efektywny. Ostatnie trójka jest najtrudniejsza, najwolniejsza (3:32,3:35,3:32) i o dziwo z najniższym tętnem. Z niewymowną ulgą truchtam do domu.

Capture

Tempo i tętno treningu

Cieszę się, że wybrałem właśnie tę jednostkę. Trening pokazał, że wydolnościowo jestem na zadowalającym poziomie (niskie tętno, szybki powrót do spoczynkowych wartości). Nieco gorzej jest z tolerancją zmęczenia, którą poprawię własnie takimi treningami. Do niedzielnych zawodów pozostał jeszcze jeden mocny trening – tysiączki w środę. Liczę, że zmęczenie które na nim uzyskam zaprocentuje życiówką w najbliższą niedzielę.


Tytułowe zdjęcie z Biegu Urodzinowego w Gdynia 2014, by Gdyński Ośrodek Sportu.