Tydzień świstaka

Hej – nic nie piszę, bo treningowo nic się nie zmienia. Wciąż biegam, cały czas ten sam – nudny, acz skuteczny plan treningowy:)

  • Poniedziałki – krótkie Rozbieganie
  • Wtorki – Siła Biegowa
  • Środy – Bieg Ciągły
  • Czwartki – Wycieczka biegowa
  • Piątki – rozbieganie (jeśli zwlekę się z łóżka)
  • Soboty – Siła Biegowa
  • Niedziele – Bieg z Narastającą prędkością.

Zbiera się z tego 120-140km tygodniowo. Przed Maratonem w Gdańsku lubiłem dodawać w poniedziałki i środy drugi trening wieczorem, ale czuję, że do startu w Poznaniu zostało zbyt mało czasu, by wejść w takie przemęczenia. Czuję dzięki temu trochę więcej świeżości i szybkości, ale do formy sprzed 15 maja jeszcze się nie zbliżyłem. Czy to okaże się lepszym wyjściem – okaże się 9 października w Poznaniu. 2:40 wciąż czeka na złamanie:)

Wczoraj pobiegłem 30km, po których dziś już nie podniosłem się rano z łóżka. Wycieczka udana, trasę znam na pamięć, ale pierwszy raz spotkałem na drodze owce:). Pogoda rozpieszcza, lecz delikatne i chłodne muśnięcia wiatru zwiastują zbliżającą się jesień.

Najbliższą sobotę, tj. 17 września, biorę udział w sztafecie charytatywnej na bieżni Gdańskiego AWF. Nie wiem, ile okrążeń przyjdzie mi pokonać – jedno jest pewne – im więcej pobiegniemy, tym lepiej. Trzymajcie kciuki!