Przyspieszanie

Nie miałem dziś czasu na trening. Do domu wróciłem o 16:00, a o 17:45 musiałem być z powrotem. A w planie treningowym na dziś miałem 14km Biegu Ciągłego, co oznacza w sumie 20 kilometrów treningu i ponad 90 minut, – a ja nie byłem nawet przebrany!

Wybiegłem w kilka minut tylko dlatego, że zdecydowałem się na letnią wersję stroju. Jedynie pod t-shirtem ubrałem dodatkową koszulkę. Nie spodziewałem się komfortu cieplnego, ale wolę na treningu zmarznąć, niż choćby trochę się przegrzać.

Zimne powietrze trochę utrudniało oddychanie, i usztywniało ruchy. Komfortem bieg nie odbiegał od treningów na mrozie – przynajmniej na początku. Chcąc skrócić trening, a zachować jego esencję, postanowiłem „odchudzić” go o rozgrzewkę i schłodzenie.

Nogi nie były świeże, po poniedziałkowej wizycie na siłowni. Mimo to udawało mi się mieścić poniżej 3:50/km, a zmęczenie nie narastało. Efekt ciężkich ćwiczeń siłowych na nogi jest coraz bardziej wyraźny. Nie przejmowałem się tętnem – a to znów zaczęło spadać w drugiej połowie treningu.

Odchudzanie się udało – wróciłem ponad 13 minut przed czasem:)