Sposoby na bieganie rano

Czasami dostaję od Was pytanie: „Jak udaje mi się wstawać rano i biegać?” Przyznam, że nie jest to łatwe. Jakkolwiek grawitacja łóżkowa dziala silnie przez całą dobę, to w okolicach godziny pobudki jest zdecydowanie najsilniejsza. Oto garść moich sposobów na poranne wyjście na trening.

Plan i Cel

Musisz wiedzieć, po co wychodzisz tak wcześnie. Twój mózg zada Ci to pytanie w momencie odgywania melodii budzika, i jeśli nie potrafisz uzasadnić odpowiedzi, szansa na poranne wyjście będzie znacznie mniejsza. Zacznij więc korzystać z jakiegoś planu – możesz skorzystać z gotowych, dostępnych w internecie, bądź ułożyć sobie własny. Ważne jest, aby kładąc się wieczorem do łóżka, wiedzieć co jest do zrobienia następnego dnia. Każdy plan treningowy ma też jakiś cel, który stanowi drugą linię obrony przed zniewalająco przyjemnym naciągnięciem kołdry na głowę.

Przygotuj się

Przed położeniem się spać, przygotuj strój na trening. Niech wszystko, co będzie potrzebne, aby się ubrać i wyjść z domu, znajduje się w jednym miejscu. Możesz też wstępnie naszykować potreningową logistykę – nalać wody do czajnika, przygotować produkty/posiłek do zjedzenia. Wszystkie te rzeczy wieczorem zajmą znacznie mniej czasu niż rano – szukanie skarpetki z na wpół zamkniętymi oczyma, zastanawianie się, co zjeść i wypić i „gdzie to w ogóle leży?”. Dobrze jest też  wtedy wybrać trasę, by nie zastanawiać się nad tym rano. Jeśli w planie jest ciężki akcent, warto już wieczorem oswoić się z tą myślą, wizualizować go. Te drobne usprawnienia znacznie przyspieszą wyjście na trening, i ogarnianie się po nim. Świadomość, że wszystko jest przygotowane, to dobry motywator do porannego wstawania.

Czasem odpuść

Kiedy kołdra jest zbyt ciężka, czasem warto zostać w domu, i wykonać zaplanowany trening wieczorem. Spowoduje to mniejsze lub większe wywrócenie planu dnia, które zapamiętasz, dzieki czemu następnym razem przekonanie się do wyjście przyjdzie łatwiej.

Zrób głowie na przekór

Kiedy po kilkukrotnej drzemce pojawia się myśl „teraz to już się nie opłaca wychodzić, za mało czasu” Zrób sobie na przekór, i wyjdź pobiegać. Być może mniejszy dystans, być może szybciej. Może nawet spóźnisz się przez to z pozostałymi zadaniami. I o to chodzi. Twój mózg zapamięta, że wielokrotne wciskanie drzemki to sposób na rozpoczynanie dnia od spóźnienia, pośpiechu i popłochu, a nie na dłuższy, regenerujący sen. Następnym razem użyjesz opcji drzemki z mniejszą ochotą:)

Z czasem będzie łatwiej?

Mam takie tygodnie, że kilka dni z rzędu opóźniam trening nawet o pół godziny. Ostatni tydzień biegałem popołudniami. I dalej mam wrażenie, że wstać rano jest tak samo ciężko, jak na początku. Trochę łatwiej jest, kiedy wpadam w rytm tygodniowy – wciąż o tych samych porach – wtedy czuję, że mógłbym tak miesiącami. Ale wystarczy jedno potknięcie, i całą systematyczność muszę budować od nowa.

Nie jest więc łatwiej, ale jest to obciążenie, do którego można się przyzwyczaić, podobnie jak do treningu. Efekty takich przywyczajeń możecie obserwować na tym blogu:)