II Włocławek Półmaraton – czy złamię 77 minut?

Kiedy zdecydowałem się na start w II Włocławek Półmaraton, nie wiedziałem, jak się do niego przygotować. Trenowałem bez rozpisanego planu, trzymając się jedynie założeń, aby wykonać intensywny akcent 2 razy w tygodniu. Biegałem nieco mniej kilometrów niż w cyklu do maratonu, lecz starałem się wykonać więcej treningów na wyższych szybkościach, eksperymentując z interwałami na różnych odcinkach, powtórzeniach i przerwach. Nikomu nie polecę takiego „bezplanu”, gdyż dość szybko doprowadziło mnie to do sytuacji, kiedy prawie codziennie zadawałem sobie pytanie

po cóż wychodzę na ten trening, czy na pewno takiego dziś potrzebuję?

Nie biega się wtedy łatwo, a poranne wstawanie staje się nie lada problemem. Jednak jakiś trening pod te zawody wykonałem, a na zakończenie cyklu zafundowałem sobie sprawdzian w formie BNP, na którym treningowo pokonałem półmaraton w czasie 1:19:11.

Czy taki wynik pozwala mi ze spokojem myśleć o starcie w niedzielę?

132 sekundy – tyle wynosi różnica miedzy czasem z treningu, a upragnioną życiówką 1:16:59. Oznacza bieg ze średnią prędkością szybszą o 6.25 sekundy niż na ostatnim treningu. To dość dużo, warto przekalkulować, czy jestem w stanie tyle pobiec.

Ułatwienie 1 – start

W niedzielę pierwszy kilometr pokonałem w 4:28, kolejny w 3:59, a trzeci w 3:50, co w sumie daje co najmniej 62 sekundy mniej do końcowego wyniku (w odniesieniu do średniego tempa) bez zwiększania prędkości.

Ułatwienie 2 – pogoda

Temperatura będzie sprzymierzeńcem – w godzinie startu prognozowane jest ok 6°C. Na sam bieg to sprzyjające warunki. Będzie trzeba się solidnie rozgrzać, by nie zastygnąć w strefie startowej, ale podczas biegu serce nie będzie musiało pompować tyle krwi blisko powierzchni skóry, by ją wychłodzić, a mięśniom będzie łatwiej pracować w niższej temperaturze, co powinno przełożyć się na lepsze tempo. Nie jestem pewien, ile uda się tutaj uzyskać, szacuję, że co najmniej sekunda na kilometrze wpadnie „za darmo”.

Ułatwienie 3 – doping

Pozostaje 49 sekund do podziału na cały dystans, co przekłada się na „tylko” 2.32 sek/km szybciej, niż na niedzielnym treningu. W tym pomoże mi atmosfera rywalizacji i doping kibiców, a E. już zapowiedziała, że na półmaratonie będę miał ich sporo:)

Do sprzyjających okoliczności zaliczyłbym też płaską trasę, oraz liczbę startujących – ok 300 osób oznacza brak tłoku znanego z liczniej obleganych zawodów.

Czy dam radę utrzymać prędkość 3:38 przez cały dystans? Samo myślenie o tym powoduje przyspieszone bicie serca. Czuję się gotowy na ciężką walkę, ale nie bez pokory przed nieznanym(?) dystansem – specyfika półmaratońskiego wysiłku nie jest mi znana. Pozostaje już tylko wyczekiwać na wystrzał startera w niedzielę o 11:00 na stadionie OSiR we Włocławku:)