Przesilenie jesienne 2015

3:55 to pora, w której nawet najprzyjemniejsza melodia budzika prędzej, czy później obrzydnie. Wczesne wyjście na trening musi być nawykiem, wykonywanym mechanicznie, prawie bezmyślnie. Trudno się do tego przyzwyczaić, za to zaskakujaco łatwo odwyknąć.

Wstałem 10 minut później, po drzemce. Pamiętam, jak wieczorem planowałem, że pobiegam interwały.. Prędko się ubrałem, umyłem zęby, i już miałem wybiegać, ale sprawdziłem jeszcze w temperaturę na zewnątrz. Google ogłosił 7°C i mgłę. Brrr! jeszcze stojac w domu czułem chłód, który miał panować na dworze, więc postanowiłem zaryzykować „jesienną” wersję biegowego outfitu, co opóźniło wyjście o dobre 15 minut.

Wreszcie biegłem. Z planowanych 100 minut na trening, miałem ledwie 80. Nie czułem się też w pełni zregenerowany – we wtorek schroniłem się na treningu w sali Premium Gym, gdzie zachwycony nowiutkimi bieżniami nabiegałem 15km w tempie narastającym prawie do odmowy. Byłem o włos od rozluźnienia mięśni, do którego, gdyby doszło, zyskałby wieczystą sławę, i zakaz wstępu do klubu. Dziś postanowiłem więc jeszcze tylko potruchtać, a mocniejszy akcent pozostawić na piątek lub sobotę.

Odczuwałem jednak coś więcej niż tylko zmęczenie. Miałem wrażenie, jakby ktoś podmienił mi silnik na słabszy – truchtanie tempem 4:50 – 5:00 wymuszało na sercu bicie z częstością ~130 ud/min, co w moim przypadku jest kiepskim wynikiem. W zeszłym roku odczuwałem podobnie – spadek wydolności, osłabienie – jesienne przesilenie. Widzę, że nie tylko mnie dopada – w ostatnim miesiącu znacznie wzrosła ilość wejść na bloga z tytułu tej frazy. Zaniepokojonych uspokajam – przesilenie to normalna reakcja organizmu na zmiany pory roku, wydolność wróci za jakiś czas. U mnie to zwykle kilka dni, podczas których forma jest najgorsza w roku:) Mam nadzieję, że przesilenie na dniach się zakończy, i II Półmaratonie we Włocławku nabiegam wymarzony (1:16:XX) rezultat.

Zdjęcie z nagłówka pochodzi z treningu z maja 2014 roku, w tle ciągnie się włocławski most Marszałka Rydza Śmigłego. Znajduje się na trasie półmaratonu, na 12 i 14 kilometrze. Myślę, że bieg po nim zapadnie wielu w pamięci jako bardzo przyjemny odcinek trasy, z piękną panoramą miasta, później zacznie się sporo zakrętów, podbiegów i kryzysów. Tę drugą część mam nadzieje wspominać równie dobrze, a nawet przyspieszyć. Czy się uda? przekonam się juz za 10 dni:)

PS: poniżej trasa półmaratonu:)