Dookoła jeziora Gowidlino

6:30 pobudka.., nie  drzemka. Albo nie, przestawię budzik o godzinę, i tak wszyscy nie wstaną, – pomyślałem. Godzinę później wcale nie było mi łatwiej wstać, ale lekki ból głowy nie pozwalał też zasnąć.

Sobotę mieliśmy z E. Przyjemność spędzić w domku pod lasem w Borku, (niedaleko Sierakowic), na zaproszenie znajomych. Dzień zakończyliśmy przy ognisku i i grillu, kładąc się spać ok 2 w nocy, w świetnych humorach.

Rzeczy do biegania naszykowałem zawczasu, aby nie robić hałasu. Ubierałem się jak najciszej potrafiłem, a i tak miałem wątpliwości czy nie zbudziłem reszty. Trasę biegu zacząłem opracowywać już na dworze, i zorientowałem się, że obiegnięcie dookoła jeziora Gowidlińskiego, to ok 18km, a więc świetnie jak na wycieczkę biegową w moim lekko „wczorajszym” stanie. Jakikolwiek mocny trening odpadał – mięśnie jeszcze nie zregenerowały się po środowej wizycie w siłowni.

Obiegłem to jezioro. Okolica zachwyciła mnie urokliwymi widokami łąk, pól i lasów. Kroki stawiałem zadziwiająco lekko, bieg mnie zrelaksował. To już trzeci trening, który wykonałem po kilku głębszych, i znów czułem się świetnie. Na liczniku zanotowałem w sumie ponad 21 kilometrów.