Plan – Debiut w półmaratonie

Biegam systematycznie już ponad dwa i pół roku, ale ciągle brakuje mi w dorobku  półmaratonu. Trudno odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? Zawsze albo byłem w treningu do ( gdy starty wypadały np: tydzień przed ), albo w odpoczynku po maratonie. Postanowiłem to zmienić, i na cel główny tej jesieni obrałem start na połowie dystansu królewskiego. 11 października 2015 roku wystartuję w II Półmaratonie we Włocławku, i zamierzam nabiegać poniżej 77 minut.

Dlaczego nie Maraton?

Odpowiedź na to pytanie jest trudna – czuję, że tego sezonu nie rozegrałem tak dobrze jak poprzedniego – gdzie po starcie w Dębnie poświęciłem się mocno pracy nad szybkością i startami na krótszych dystansach, co spowodowało progres o 10 minut w maratonie w 4 miesiące.  W tym roku wszedłem w trening interwałowy jeszcze nie wypoczęty po biegu maratońskim w OWM, przez co nie odniosłem z niego żadnej korzyści, doprowadzając się na skraj przetrenowania. Odpocząłem i wróciłem do treningu maratońskiego, którego efektów w ogóle nie wykorzystałem, gdyż w Maratonie Solidarności pobiegłem zachowawczo. Chciałbym więc znów spróbować skatować się na zupełnie niekomfortowych prędkościach, sprawdzić, czy przyniesie to efekt. Cel 2:40 w maratonie musi poczekać, i choć w Poznaniu maraton biega mi się najlepiej, to trochę szkoda powtarzać wciąż te same starty, jak i trening do nich. Tak więc, choć mój start w półmaratonie może się wydawać krokiem wstecz, traktuję to jako inwestycję w formę, która w przyszłości zwróci się życiówkami także na innych dystansach.

Jakie treningi?

Tu będę musiał się trochę nagimnastykować przy planowaniu treningów. Przestaje mnie dziwić fakt, że na pewnym poziomie biegacze zaczynają szukać pomocy trenera. Trening tempowy to konstrukcja w której zmienne są intensywność odcinka, czas odpoczynku, ilość serii, objętość bodźca… A jeszcze rozmieszczenie tych ich w planie na kilka tygodni powinno w jakiś sposób wciąż stymulować progres zawodnika, ale go nie przetrenować. Na pewno nie wiem jak to robić, mogę tylko podpatrywać innych oraz bazować na doświadczeniu. Zeszłoroczne pokazuje, że czterysetki w środę, oraz tysiączki w niedzielę, to całkiem niezły fundament planu tygodniowego. Potrenuję, poobserwuję, wyciągnę wnioski i podzielę się nimi.

Dziś środa, więc zaplanowałem właśnie czterysetki – a dokładnie 8 odcinków 400m przeplatanych truchtem powrotnym. Baardzo się zdziwiłem, jak dobrze niosły mnie nogi. Już na trzecim odcinku frunąłem ze średnią prędkością 2:56, by na ostatnim „przywalić” 2:53 min/km. Ten trening to świetny prognostyk na nadchodzące tygodnie – będzie szybko:)