Orlen Warsaw Marathon – do startu gotowy?

Do tego maratonu przygotowywałem się prawie pół roku. Rozpoczynając sezon w listopadzie założyłem sobie cel: 2:40 w maratonie na wiosnę. Pamiętam, kiedy pisałem podsumowanie tamtego sezonu, i na samą myśl o tempie 3:47 przez 42 kilometry robiło mi się słabo..

Dzisiaj, pakując się na wyjazd, czuję się gotowy. Oczywiście nie obyłoby się bez psikusów ze strony mojego organizmu, który w ostatnie dni przed maratonem zwykle symuluje mniejszą wydolność, i jeszcze złapał jakąś infekcję. Nie jest to jednak mój pierwszy wyścig na królewskim dystansie, więc nie zmierzam się przejmować takimi fochami. Odwracając myśli od tych okoliczności, zrobię przegląd przygotowań:

Przygotowanie fizyczne

Często mówi się, że biega się głową, że to psychika jest najważniejsza.. zgadzam się, ale tylko w przypadku romantycznych zrywów na kilkaset metrów przed metą. Cała reszta biegu maratońskiego musi stać na solidnych podstawach ( oczywiście dla tych chcących pobiec jak najlepiej ) wydolnościowych. Wykonałem mnóstwo pracy, zarówno na ciężkich, jak i lekkich treningach, a podczas Biegu Urodzinowego (na trudnej trasie – 34:41) zbliżyłem się do czasu, który w kalkulatorach biegowych przekłada się na wynik poniżej 2:40. Od tamtego biegu jeszcze sporo trenowałem, i czuję się gotów zaatakować tę barierę.
Warunki na trasie

Będzie ciepło, z lekką bryzą. Profil trasy przedstawia się zachęcająco:

Profil trasy 3. Orlen Warsaw Marathon

Jedyny podbieg, który może dać się we znaki jest na samym początku trasy. Druga połówka płaska jak stół, w mojej opinii bardzo nadaje się do bicie rekordów życiowych.

Przygotowanie sprzętowe

Z uwagi na pogodę jak i wysoką intensywność, ubiorę się jak najskąpiej:)

  • Spodenki – Obcisłe majtasy Salomona
  • Koszulka – Nike Miler Singlet – lekka i bardzo przewiewna
  • Plastry na sutki, by zniweczyć krwawe ocierania skutki:)
  • Skarpety – Kompresyjne CEPy, tym razem pomarańczowe
  • Buty – Adidas Supernova Glide Boost – kolejną parę
  • Okulary – dla ochrony przed słońcem i poczucia minimalnej izolacji od otoczenia:)
  • Frotka na rękę – wykonana własnoręcznie ze starej skarpety kompresyjnej z Lidla
  • Garmin Forerunner 620 – pozwoli mi strzec tempa, tętna i pilnować czasu.

Dodatkowo na start i metę zabiorę:

  • bluzę z kapturem na wypadek chłodu – przed startem lub po ochłonięciu za metą po naprawdę dużym wysiłku organizm może nie mieć zbyt dużo energii na ogrzanie, lepiej mu tego nie utrudniać
  • bieliznę na zmianę, płyn do mycia i ręcznik –  do kąpieli
  • ubranie na zmianę po kąpieli
  • plecak, aby spakować cały ten majdan

Odżywianie

Tym razem nie zostawię sprawy przypadkowi. Już od wczoraj jem więcej węglowodanów, w sobotę zmierzam dodatkowo doładować się Vitargo. Sprawdził się przed Poznaniem, więc tym razem również go użyję. Na trasę zabiorę ze sobą 4 żele ALE – ociągam się z recenzją, ale to najlepsze żele, jakie jadłem – nie są za słodkie, nie  zaklejają gęby, są świetne. Zamierzam je zjeść na 10, 20, 30 i 35 kilometrze biegu.

Taktyka

Krzewiąc pokonywanie dystansu według strategii „Negative Split” Zamierzam wystartować w tempie ~4:00. Po trzech kilometrach przyspieszę do 3:50 i pobiegnę tak do 14 kilometra. Następnie zamierzam przyspieszyć na kolejnej czternastce o 3 sekundy, by od kilku kilometrów przed metą zacząć przyspieszać jeszcze bardziej, rzutem na taśmę osiągając wymarzony wynik. Brzmi ryzykownie? Moim zdaniem to najbezpieczniejsza taktyka pokonania tego dystansu.

To byłoby na tyle. Trzymajcie kciuki, lub/i do zobaczenia w Warszawie lub/i powodzenia:)