Czterdziestka

Jest taki trening w planach Skarżyńskiego, na myśl o którym miękły mi nogi. 40km to dystans treningowy jaki widnieje w planach maratońskich dla czasów poniżej 2:45. Autor określa go jako „znak rozpoznawczy maratończyka”, i zaleca nie spinać się z tempem podczas realizacji. Jest to też świetna okazja do wypróbowania żeli czy napojów izotonicznych, aby wykluczyć wizyty w TOI TOI w trakcie startu docelowego.

Pomimo dużego dystansu, przebieg jest bardzo spokojny:

23 kilometry łagodnego biegu
15km w drugim zakresie
schłodzenie 2km truchtem

Celem treningu jest symulacja zmęczenia w drugiej połówce maratonu, kiedy coraz trudniej jest utrzymać założone tempo.

Każdy szanujący się maratończyk powinien przed takim treningiem porządnie się najeść i wyspać. Wstępnie też tak planowałem, ale.. dawno nie byliśmy nigdzie w sobotni wieczór, spotkaliśmy się ze znajomymi.. i wróciliśmy do domu o 3 nad ranem. Wyguzdranie się z domu 5 godzin później zajęło mi godzinę. Miałem niewyjściowy oddech, kiepskie samopoczucie, a pogoda wydawała mi się jakimś żartem – pełne słońce, a do tego zimny, momentami porywisty wiatr. Mimo chłodu ubrałem się „na krótko”, wypiłem kawę, zjadłem żel energetyczny, a 3 pozostałe zapakowałem w kieszenie i wybiegłem.

Nie pierwszy raz wychodziłem na ciężki trening w stanie „wczorajszym”, i nie pierwszy raz biegło mi się fantastycznie! pełen luz, noga podawała jak należy, gdyby Bieg na drugą nóżkę dla Ali odbywał się dzisiaj, miałem wrażenie że wygrałbym go! Na deptaku nadmorskim, pomimo przedziwnej pogody spotkałem mnóstwo biegaczy. Wielu z nich pewnie szykowało się na Orlen, i tak jak ja robiło ostatnie długie wybieganie.

Założyłem sobie, że co 10km będę zjadał jeden żel, a w okolicach 20 kilometra kupię cokolwiek do picia w najbliższym możliwym miejscu. Znalazłem się wtedy przy molo w Brzeźnie, ale kiedy usłyszłałem cenę za Powerade – 9zł, poprosiłem o Nestea;) i dobiegłem do 22 kilometra. Przyspieszenie nie było problematyczne, założyłem, że będę utrzymywał tempo w okolicach 3:47.
Wciąż spotykałem znajomych biegaczy, natknąłem się na start biegu po plaży „2 dychy dla Bruna” Powoli zaczynałem odczuwać dystans, ale nie miałem problemów z utrzymaniem szybkości.  Tak naprawdę obawiałem się truchtu na zakończenie i okazało się to najgorszą częścią treningu. Zimny wiatr przez kilkanaście minut powolnego biegu skutecznie uprzykrzył mi powrót.

 

Prawdziwym wydarzeniem było to, co czekało w domu. Kiedy otworzyłem drzwi, usłyszałem relaksującą muzykę, a w pokoju przygotowane wszyskto, na cokolwiek miałbym ochotę po takim biegu. Dziękuję Ci, E. Twój udział w moim treningu jest nie do przecenienia:)

Czterdziestkę oceniam jako trening wymagający, ale zdecydowanie nie tak bardzo jak myślałem. Jestem pewien, że szybko się po niej zregeneruję. Dziś mija drugi dzień, a tempo rozbiegania prawie wróciło do normy. Nic mnie też nie boli i nic nie naciągnąłem, nie chodzę zesztywniały ani połamany. Przed Poznaniem pobiegłem prawie 37km, z czego 28 w tempie kilka sekund wolniejszym od maratońskiego, i zdążyłem z regeneracją, a podczas biegu nie miałe żadnych kłopotów z utrzymaniem tempa. Po niedzielnej czterdziestce czuję się znacznie mniej zmęczony:)