BNP i nowe rekordy

Nie spodziewałem się, że niedzielne BNP pójdzie aż tak dobrze. Planowałem szybkie bieganie, ale tego co się działo, nie mógłbym nawet wyśnić:)
Pobudka o 6:15. Rzeczy już miałem naszykowane, i jąłem szybko się ubierać. Termoaktywna bielizna, spodenki, bluza, jeszcze skarpety i sprawdzenie temperatury..7°C. Nie lubię przegrzewać się na treningu z powodu za dużej ilości ciuchów, wręcz wolę zmarznąć niż się przegrzać. Skradłem się na palcach do pokoju mojego syna, i wyciągnąłem z szafy letnią wersję stroju biegowego.. uff, nie zbudził się:). Nie zapomniałem nawet o plastrach na sutki, i z gołą głową, bez telefonu, pomknąłem do Brzeźna.
Decyzja o odchudzeniu outfitu okazała się trafiona, czułem lekki chłód i dużą swobodę. Trzykilometrowy odcinek nad morze pokonałem w czasie poniżej 12 minut:) Podczas rozgrzewki minęło mnie podejrzanie dużo biegaczy – brali udział w biegu na 100km Króla Neptuna. Po kilku minutach rozpocząłem właściwą część treningu – 18 kilometrów BNP. Pierwsze 9 kilometrów z łatwością pokonywałem w tempie poniżej 3:49, nie wierząc, że tętno wciąż pozostaje w drugim zakresie – u mnie to 158ud/min. Przyspieszyłem do ~3:40 na 8 kilometrów, a serce przyspieszyło bardzo niewiele, leniwie wchodząc w trzeci zakres. Ostatni kilometr założyłem sobie, że pokonam poniżej 3:30. Udało się! Nabiegałem 3:29 i nieźle się zmęczyłem, ale mam poczucie, że mogłem na końcówce przycisnąć mocniej.

Jeszcze nigdy nie biegłem tak szybko, tak długo, męcząc się tak mało (relatywnie:)). 24km w średnim(!) tempie 3:52 to dla mnie wyczyn. Jestem też zadowolony ze średniej kadencji – 180 kroków na minutę:) Endomondo pokazało mi 2 nowe rekordy – 16.14km w godzinę, oraz 1:19:25 – półmaraton. Ten trening dał mi naprawdę bardzo dużo wiary w to, że czas 2:40 jest 26 kwietnia możliwy do pokonania. Czuję się bardzo mocno napędzony do jeszcze intensywniejszej pracy