Szybki tydzień

W minionym tygodniu chciałem postawić na objętość, pozostawiając ilość „szybkich kilometrów” niezmienioną. Wydłużyłem wszystkie biegi spokojne, co pozwoliło mi zamknąć tydzień z liczbą 126 kilometrów, co bardzo mnie cieszy. Jeszcze bardziej cieszy mnie to, że pomimo dużego kilometrażu, i naprawdę mocnych treningów, bardzo mocno przyspieszyłem.

 
W sobotę pobiegłem bieg ciągły 18km z prędkością ~3:50. Dla mnie to kamień milowy w treningu do maratonu – zwiększenie szybkości biegów ciągłych to dowód rosnącej wydolności. Byłem tym zaskoczony – w środę pobiegłem 14km z czego 11 „w trupa”, a w czwartek 32 kilometrową wycieczkę. Obżerałem się pączkami i słodyczami, a mimo to, zdążałem z regeneracja i czułem sie coraz lepiej. Dziś rozpoczałem tydzień biegiem regeneracyjnym – 12km w tempie 4:28, przy tętnie średnim 125. Czuję moc, tak szybko nie truchtałem jeszcze nigdy:)
 
Startuję w Biegu Urodzinowym w Gdyni za 5 dni. Już czuję zbierajacą się adrenalinę. 10 kilometrów to bardzo dobry sprawdzian dla maratończyka – można rozwinać prędkości nieosiągane na co dzień w treningu, poczuć żar w płucach i mięknace nogi. Można pobiec „w trupa”, sprawdzić organizm w pracy na prawie maksimim możliwości. Nie mogę sie doczekać!