Jak przygotować się do sezonu jesiennego

Za oknem panują coraz niższe temperatury, szczególnie rankiem, z drzew spadają pierwsze liście – to nieodłączne znaki zbliżającej się jesieni.Dla biegacza dlugodystansowego jesień jest zakończeniem sezonu biegowego – wtedy planowane są najważniejsze starty w drugiej połowie roku.

Jak przygotować się do jesieni?

Po pierwsze: Plan

Plany w treningu biegacza są według mnie najważniejsze. Ograniczają nas w nich własne ambicje i bieżąca forma z jednej strony, a możliwości czasowo – organizacyjne z drugiej.
Wyniki zawodów z biegów wiosennych i letnich powinny być punktem wyjścia do przyjmowania założeń wynikowych na jesienne zawody. Te założenia trzeba jeszcze skonfrontować z możliwościami –
Ile razy w tygodniu mam biegać, aby osiagnąć dany wynik?, jakie dystanse, czy dam radę wypocząć pomiędzy treningami i czy znadję na to wszystko czas? Z tym każdy biegacz musi się uporać.
Ja swój czas na treningi „wyrywam” ze snu – krócej sypiam, aby móc biegać. Póki co, sprawdza się:)

Po drugie: Sprzęt

Warto przejrzeć wyposażenie biegowe – Sprawdzić, czy systemy amortyzacyjne w butach nie są już zbytnio zużyte – po sezonie wiosennym i letnim mają prawo dokonać żywota.
Następnie bielizna – majtki i koszulka – termoaktywne, obcisłe, ściśle przylegajace do ciała. Będą zbierały pot i przekazywały go do dalszych wartstw odzieży.
Bawełnianą bieliznę lepiej zostawić w domu – przepocona zamieni trening w początek choroby.
Przydadzą się legginsy 1/2 bądź pełne i do tego długie bądź krótkie skarpety. Nogi osłaniać niż odsłaniać – niedkrwione, wyziębione i sztywne ścięgna i kolana mogą sprzyjać kontuzji.
Wiatrówka – to od niej zależy jak bardzo lub jak mało przyjemnie będzie się nam biegało podczas coraz zimniejszych i wietrzniejszych jesiennych biegów. Ja polecam wiatrówkę bez kaptura – tylko przeszkadza, biegać w nim trudno, głowa nie może się wychłodzić. Uważam też, że nie warto inwestować w membranę – bardzo łatwo o przegrzanie, przepocenie i w efekcie wychłodzenie. Wiatrówka powinna stawić czoło bezpośrednim podmuchom wiatru, i posiadać otwory wentylacyjne co najmniej pod pachami.  Oprócz tego może przydać się czapka zasłaniająca uszy, oraz rękawiczki.
Listę sprzętu można mnożyć – zegarek gps, akcesoria, gadżety, ale to już dodatki. Osobiście lubię śledzić trasy swojego biegu i kilometraż, ale nie jest to niezbędne – na początek wystarczy smartfon, lub nawet zwykły stoper.
Oczywiście można bez tego wszystkiego – ja pierwsze treningi jesienne i zimowe biegałem w bawełnianej bieliźnie, spodenkach do koszykówki i zwykłej bluzie.  Da się przeżyć, ale jest nieco mniej przyjemnie:)

Po trzecie: Wiedza

Polecam nabycie i przeczytanie ksiażek o tematyce biegowej. Warto zgłębić bieganie choć trochę od strony teoretycznej, co pozwoli coraz mądrzej i bezpieczniej podchodzić do planów, treningów, a oczekiwania bedą rozsądniejsze i efekty pracy – lepsze:)

Po czwarte: Motywacja

Tej proponuję szukać przede wszystkim w sobie. Nie w porównaniu z innymi, bo bieganie to praca nad sobą. Nie w memach ze spoconymi ludźmi z podpisami o kaloriach, płaczącym tłuszczu, diamentach, czy zwycięzcach. Ja znajduję ją w satyfakcji stawienia czoła własnemu lenistwu, senności, zmęczeniu. Im trudniej mi wyjść, tym większą radość odczuwam, jeśli się przełamię. Z czasem zaczyna to być nawykiem, jest coraz łatwiej, ale kuszenie aby zostać w domu, gdy na zewnatrz hula wiatr i deszcz, jest codziennością, goryczką biegania.
Motywację bardzo ułatwiają plany treningowe – wiadomo, po co w ogóle wychodzić na trening, jaki jest jego cel.

Z życzeniami przyjemnej i owocnej w radość z biegania jesieni
Poranny Biegacz