Ładujący szlak elektrowni wodnych – vol3

Wczoraj pisałem o tym, że dziś wybieram się na wycieczkę ulubionym szlakiem. Bez wątpienia jest nim,a kierowca  Szlak Elektrowni Wodnych Raduni – jest dla mnie najłatwiej dostępny i niezwykle urokliwy.

Bardzo lubię tę trasę – pierwsze 16 kilometrów z Pruszcza Gdańskiego do Kolbud to przyjemność, którą porównałbym do zanurzania się w wannie z ciepłą wodą – i równie odprężająco działa:) biegłem lekko, i swobodnie, bez presji. W Kolbudach zarządziłem postój, pojenie i posiłek przed dalszą częścią trasy.

Z Kolbud do Otomina można dostać się na kilka sposobów. Dziś wybrałem czarny szlak, którego przebieg przyprawiał mnie o przyspieszony rytm uderzeń serca. Nie żałuję ani jednego kroku – od początku do końca biegło mi się bardzo przyjemnie, a widoki napędzały mnie do szybszego przebierania nogami.

Meldując się w Otominie zaliczyłem 28 kilometr biegu. Oczekując na odjazd autobusu rozciągnąłem się, a kierowca bacznie mnie obserwował. Kiedy skończyłem i wszedłem do środka, powiedział: „to teraz biegać a nie autobusem jeździć!” kiedy odparłem, że mam 28 kilometrów w nogach, a rozciąganie było na zakończenie, nic już nie mówił:)

IMG_20140911_165758