Skarpety kompresyjne CEP – recenzja

Kiedy zacząłem regularnie biegać, na stopy zakładałem zwykłe bawełniane skarpety. Z czasem zaczęło mi przeszkadzać to, że robiły się takie przepocone, zakupiłem skarpety biegowe za „dychę” z Lidla. Nie narzekałem na nie, ale wolałem biegać w podkolanówkach biegowych, które kupiłem w tym samym dyskoncie, w porównywalnej cenie. Uważałem, że są kompresyjne, i że tego potrzebują moje mięśnie. Po kilku miesiącach biegałem już z dziurami wielkości cebuli na piętach, wyczekując na biegowy tydzień w Lidlu i szansę na kupno tanich skarpet. Nie mogłem się doczekać -, a że w międzyczasie zacząłem biegać w supernova’ch, których nie chciałem zniszczyć dziurawymi skarpetkami – podjąłem decyzję o kupnie „zawodowych” podkolanówek kompresyjnych

Po konsultacji w sklepie, wiedziałem już, że skarpety, a nie getry są dobrym wyborem dla biegaczy. Pozostała kwestia wyboru modelu. Z racji rozmiarów mojej stopy nie mogłem dobrać Compressportów, więc wybór padł na CEPy. Cieszę się, bo na Compressportach są tak wielkie napisy, że wyglądają jak reklamy. CEPy są w tym zakresie dyskretniejsze – jeden napis, logo i finito. Kolor dobrał się tak jak producent – nie było innego w tym rozmiarze – ucieszyłem się, ponieważ obydwie pary butów w których biegam, są w podobnej tonacji. Udzielono mi również instruktażu jak je zakładać.. kiedy sprzedawca tłumaczył mi jak to zrobić, patrzyłem na niego jak pies na jeża – „co on mi tu gada, jakbym nigdy skarpet nie zakładał”

Pierwsze wrażenia

Pudełko bardzo stylowe i estetyczne. Zwiera oprócz skarpet także małą ulotkę – producent umieścił tam również informacje o sposobie ubierania. W tym miejscu muszę podziękować sprzedawcy za instruktaż – gdyby nie on, męczył bym się kilka razy dłużej, bo prawidłowe założenie nie należy do najłatwiejszych czynności, i do dzisiaj ze wszystkich biegowych elementów stroju ubranie ich zajmuje mi najwięcej czasu.

Podkolanówki wydawały się za małe, są w dotyku miękkie i miłe, nawet bardzo – w sklepie kilka razy pytałem o ich trwałość – nie należą do najtańszych, więc nie wyobrażałem sobie, aby miały się szybko zniszczyć. Opinały stopę i łydkę niezbyt mocno, miałem obawy czy zakup był słuszny – kompresja wydawała się „kompresować” słabo:) Po zakończeniu pierwszego biegu już wiedziałem, że jest inaczej – miałem w nogach 20 kilometrów ale w ogóle tego nie czułem, nogi były wciąż świeże!

Regularne treningi

Od kiedy kupiłem CEPy, zakładam je na każdy trening. Po miesiącu używania – czy też po około 400 kilometrach, działają niezmiennie. Po każdym treningu nogi są znacznie bardziej świeże niż bez nich. Sprzedawca w sklepie zachwalał, że używanie ich powoduje odczucie takie jak zmniejszenie kilometrażu – i tak dokładnie jest. Używałem je podczas wycieczek biegowych, krótkich rozbiegań, przebieżek, interwałów i BNP, i spisują się wyśmienicie. Próbowałem też nosić je w ramach regenereacji, ale nie jestem w stanie stwierdzić jednoznacznie że ją przyspieszały – w tym zakresie moje odczucia są mgliste. Na pewno miałem ochotę je zdjąć po kilku godzinach noszenia. Coś, czego nie mogę przetestować, to odporność na smród 🙂 – zawsze piorę swoje rzeczy po każdym treningu, więc nie mogę powiedzieć nic na temat zapachu po kilku treningach bez prania. Po kilkuset kilometrach skarpety noszą już ślady zużycia, ale nie pękła nawet najmniejsza gumka i niteczka, więc myślę że do dziur i cebul jest im jeszcze daleko.

Zawody

Nie założyłem CEP’ów na żadne zawody – od czasu kiedy je kupiłem, nie miałem przyjemności wziąć udziału w żadnych. W niedalekiej przyszłości to się zmieni, ale wiem, że nie wyciągnę wniosku w formie: „skarpety kompresyjne pozwoliły mi pobić życiówkę na dychę o x minut”, choć jestem przekonany że ich używanie i przyspieszenie regeneracji pozwala realizować cięższe treningi i przyjąć większy kilometraż, co ma bezpośredni wpływ na rozwój biegowej formy. Najbardziej jestem ciekaw jak się będą sprawowały na maratonie, ale do tego czasu zostało jeszcze kilka miesięcy. Po przetestowaniu ich na królewskim dystansie na pewno uaktualnię wpis.

Skarpety z dyskontu

Nie miałem już ochoty ich używać, ale szkoda było mi je wyrzucić. Znalazłem dla nich zastosowanie na które zawsze szkoda mi pieniędzy – frotki na nadgarstek ( po obcięciu stópki i opaleniu krawędzi ). Przydają się do wycierania potu z czoła, bądź wilgotnego nosa po oczyszczeniu go w trakcie biegu. Uczucie wilgotnych nozdrzy jest nieprzyjemne, a jakoś nie mam ochoty wycierać się w rękaw bluzy, którą nie zawsze mam na sobie. A frotka w sklepie kosztuje nawet kilkadziesiąt złotych.

Podsumowanie

Trudno znaleźć w sieci jednoznaczną opinię o kompresji i jej skuteczności. W sklepie sprzedawca uprawiający kajakarstwo opowiedział mi, że w tej dyscyplinie kompresja na zawodach jest uznawana za doping mechaniczny i skutkuje dyskwalifikacją. W sieci znalazłem zachwalających kompresję sygnowaną logiem poważnych marek, jak i użytkowników którzy twierdzili, że nie odczuwają różnicy pomiędzy skarpetami kompresyjnymi a podkolanówkami z dyskontów. Ja tę różnicę odczułem bardzo wyraźnie, i już wiem, że skarpety kompresyjne będą stałym elementem mojego wyposażenia biegowego.

Edit

Zużyłem już drugą parę skarpet ( porobiły się dziury na piętach ) i średni czas zużycia skarpet oceniam na nieco ponad 3 miesiace (trening 6 razy w tygodniu) Każdy sprzedawca był zaskoczony, gdy opowiadałem o takim tempie eksploatacji, do ich prawdomówności przekonuje mnie, że nie proponowali skarpet konkurencyjnych, a opaski na łydkę. Nie wiem, dlaczego je tak szybko załatwiam, – nie biegam w luźnych butach, zakładam zgodnie z instrukcją.