Kacowe rozbieganie

Czy można wybiegać kaca?
Dziś biegałem pierwszy raz w takim stanie. Czułem że spotkała mnie wielka niesprawiedliwość – ból głowy i rewolucje żołądkowe po 2 piwach i drinku? Nie piję alkoholu zbyt często i moja tolerancja na jego obecność coraz bardziej spada. Ale żeby aż tak?
Zbudziłem się z ciężkim bólem głowy i uczuciem rozsadzania gałek ocznych od środka. Jeszcze bardziej bolały przy każdym ruchu. Brzuch też dawał o sobie znać. Wiedziałem, że w takim stanie będę się tylko wiercić w łóżku, więc odpuszczenie treningu nie wchodziło w grę. Znów byłem na kujawach i nie chciałem stracić możliwości pobiegania w takiej okolicy. Potrzebowałem świeżego powietrza i ruchu – chwilę przed 6 rano ruszyłem w trasę.

Świtało. Okolica – jeziora, pola rzepaku, wiejskie krajobrazy miałem tym razem głęboko w dupie. Każdy krok był bolesny, czułem że zaraz zwymiotuję, i odliczałem kilometry do końca.  W normalnych warunkach 15 km mija mi jak z bicza strzelił – nie dziś. Dziś każdy metr tego biegu dłużył się w nieskończoność. Miłym akcentem byli ludzie których spotykałem – wielu z nich mówiło mi „Dzień dobry”. Te słowa na krótki czas dodawały mi otuchy. Rozważałem nawet przejście do marszu, ale się przemogłem – wytrzymałem człapiąc do końca.
Bieg mi nie pomógł. Przynajmniej nie od razu. Lepiej poczułem się dopiero po kąpieli, śniadaniu, kawie. I „witaminie I” (ibuprom). Wtedy też zapragnąłem biegać kolejny raz.Może można wybiegać kaca, ale chyba lepiej go nie mieć.:)