Wstęp do wytrzymałości tempowej

Tego rodzaju treningu nie praktykowałem jeszcze nigdy. Najintensywniejszymi treningami jakie realizowałem dotychczas były tysiączki na czterominutowej przerwie, jednak mam wrażenie, że bardziej męczyłem się podczas BNP. Zaplanowałem na 10 maja start w Biegu Europejskim na 10km i mam chrapkę na poprawienie życiówki na tym dystansie, więc najwyższa pora włączyć do planu treningowego środek o niegroźnej nazwie wytrzymałość tempowa.
Kilka dni przed zastanawiałem się gdzie mógłbym pobiec. Nie mam pojęcia, czy stadiony typu PGE Arena czy AWF są otwarte dla każdego o takiej porze (4:30:?). Swego czasu przy pomocy GPS zmierzyłem obwód Ergo Areny na granicy Gdańska i Sopotu. Wyszło dokładnie 400m. Potwierdziłem to w google.maps, i miejsce na tempówki już miałem.
Aby dotrzeć na miejsce, musiałem przebiec 6km. Niby nic, ale czekał mnie jeszcze akcent głowny i powrót. Poważnie rozważałem podjechanie tramwajem w drodze powrotnej, jednak nie zabrałem karty miejskiej ze sobą.
Po dotruchtaniu do Ergo porozciągałem się, pozachwycałem widokiem zamglonego parku opodal, i ruszyłem na pierwszą pętelkę…

Po jej pokonaniu nie widziałem wielkich szans na wykonanie co najmniej 8 planowanych okrążeń. Jednakże 400 metrów przerwy w truchcie pozwalało mi wypocząć na tyle, by być w stanie pokonać kolejne z tą samą prędkością. Moja twarz wyginała się w cierpiętniczy grymas na koniec każdego szybkiego kółka, i za każdym razem robiła to wcześniej i wcześniej. Czas którym dysponowałem pozwolił mi na zrealizowanie dziewięciu szybkich okrążeń, przeplatanych wolnym truchtem, a właściwie słanianiem się na nogach. Dochodziła 5:30 i musiałem już wracać do domu. Obiecałem sobie że na następne tempówki wyjdę 30 min wcześniej, aby zrealizować ich więcej.

Bieg dał mi dużo satysfakcji. Pokonałem 9 czterysetek w czasie od 72 do 74 sekund. Pierwsze i ostatnie były najszybsze. Powrót do domu był już trudny, byłem wyczerpany. Zatrzymałem się z licznikiem 19780 metrów. Zajrzałem za zasłonę treningu szybkościowego i spodobało mi się – chcę więcej!