Maraton na wiosnę

Wybór biegu maratońskiego, to jedna z ważniejszych decyzji przy planowaniu sezonu startowego – szczególnie dla tych, którym nowe życiówki spędzają sen z powiek i każą wychodzić na treningi o nieludzkich porach i paskudnej pogodzie. Czym się kierować przy wyborze, aby ciężką pracę przekuć na wynik?

Termin

Trenujemy wiele miesięcy, mozolnie budując formę na ten jeden najważniejszy bieg. Czy można podnosić formę bez końca? Liczne przykłady dowodzą że nie, i po osiągnięciu szczytu forma nieco spadnie.

Co zrobić? Zaplanować bieg w szczycie formy! Nie spotkałem się z planem treningowym do maratonu dłuższym niż 20 tygodni. Oznacza to, że jeśli sezon biegowy rozpoczęliśmy w listopadzie, to wyścig powinien odbyć się na początku kwietnia. Im później, tym ryzyko spadku formy będzie większe. Boleśnie doświadczyłem tego zjawiska w 2015 roku, kiedy do maratonu trenowałem ponad 6 miesięcy. Forma szczytowała w marcu i jeszcze na początku kwietnia, a później spadła. Zamiast wymarzonych 2:40, wyprułem z siebie 2:44.

Początek kwietnia, to wspaniały termin również ze względów praktycznych. Kilka tygodni po maratonie, gdy sezon wiosennych startów na krótszych dystansach rozpoczyna się na dobre, my jesteśmy już wypoczęci i gotowi do walki. Cały maj i czerwiec dla nas!

Jest też pewne ryzyko związane z maratonem odbywającym się pod koniec kwietnia lub w maju – przesilenie wiosenne. Ten kilkunastodniowy spadek formy jest reakcją organizmu na nadejście wiosny i związane z tym wyższe temperatury. Jeśli zbiegnie się z terminem wyścigu, to niewiele można zdziałać – na pewno nie pobiegniemy życiówki, a kilka miesięcy pracy pójdą na marne. Lepiej wtedy nie wystartować i zmienić plany – gdyż życiówki nie będzie, a szkoda się rozczarować.

Trasa

Kolejną zmienną na którą mamy wpływ jest trasa maratonu. Pofałdowana, obfitująca w podbiegi, z pewnością nie ułatwia pokonania dystansu w rekordowym czasie. Miałem przyjemność biec w Gdańsku, Dębnie, Warszawie i Poznaniu – trasy dwóch pierwszych z pewnością mogę zaliczyć do płaskich. Pewnym mankamentem trasy w Dębnie jest pokonywanie jej kilka razy – łatwo o tym mówić, ale wybiegnięcie na kolejną tę samą pętlę, mając już kilkadzieścia kilometrów w nogach nie jest niczym przyjemnym.

Pogoda

Trudno przewidzieć pogodę na kilka miesięcy w przód. Udowodniono, że sprzyjające do bicia rekordów maratońskich są temperatury ok 10°C lub nawet niższe, o które łatwiej w kwietniu, niż w maju.

Baza Noclegowa

Miesiące przygotowań i wyrzeczeń to wysiłek który można zaprzepaścić długą podróżą samochodem czy też nocą spędzoną na karimacie w sali gimnastycznej (często zapewnionej za darmo przez organizatora). Zdecydowanie polecam pojawić się na miejscu co najmniej dzień wcześniej, jak najszybciej odebrać pakiet startowy i zbierać siły na wyścig. Wcale nie trzeba wydawać fortuny, by spędzić noc w wygodnym łóżku w zacisznym miejscu – im większe miasto, tym oferta noclegów będzie większa i bardziej atrakcyjna.

Z czego więc wybrać?

Terminy kwietniowych maratonów w Polsce:

Jako ambasador biegu, gorąco polecam Maraton w Gdańsku, który odbędzie się już po raz szósty. Obywa się w świetnym terminie w którym łatwiej o przyjazne temperatury i uniknięcie przesilenia, posiada prawie płaską trasę pozbawioną stromych podbiegów, poprowadzoną przez najważniejsze punkty w mieście. Organizacyjnie maraton ten stoi na bardzo wysokim poziomie. Nie bez znaczenia jest też ogromna baza noclegowa którą może być całe Trójmiasto.

13227279_1066011573471684_3009598342945021209_o.jpg

Gdańsk jest miastem atrakcyjnym historycznie turystycznie i komunikacyjnie – decydując się na dłuższy pobyt z pewnością nie będziecie narzekali na nudę. A po powrocie, gdy wypoczniecie, a wiosna ukwieci parki i zazieleni drzewa, będziecie gotowi na walkę o nowe życiówki na krótszych dystansach. Serdecznie zapraszam!

PS: Niech wyniki ubiegłorocznej edycji mówią same za siebie – żeby stanąć na podium potrzeba było czasu 2:23, a różnica pomiędzy najwyższym a najniższym stopniem podium wyniosła zaledwie 29 sekund!