Po sezonie

Gdy odpocząłem po maratonie w Poznaniu i stanąłem przed perspektywą wykonania jeszcze kilku mocnych treningów podbijających formę na połówkę w Gdańsku – nie chciało mi się. Mocno poczułem że przez jakiś czas potrzebuję odpoczynku od szybkiego biegania i przeciążeń tkanek z którymi się ono wiąże. Nie objawiało się to z fizycznym bólem, raczej pojawiła się swoista awersja – rozbieganie na tak, ale interwały dłuższe niż 1km już nie.

Taki delikatny trening prowadzę w tej chwili. Zero zmęczenia i tylko luźne truchtanie daje odpocząć głowie, jednocześnie pozwala przyjąć dawkę narkotyku niezbędną do podtrzymania przy życiu. Snuję plany i marzenia na następny sezon – i chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem odkurzenie celu sub 2:30 w maratonie. Wymyśliłem już nawet zarys planu treningowego, który będzie ostatecznym otrzepaniem się z kurzu pozostałym po arkuszach Skarżyńskiego, ale jeszcze nie czas na jego prezentację. Podrażnię Was tylko trochę tym, co w nim umieszczę.

Brak ćwiczeń siłowych

Jeśli macie wątpliwości czy mięśnie są potrzebne do szybkiego biegania, to wygląd rekordzistów świata w maratonie, połówce i dyszce powinien wam dać do myślenia. Na siłowni nie podniesiecie nawet jeden raz takiej ilości żelastwa, ktore dorównałoby ciężarom jakie generujecie w biegu dziesiątki tysięcy razy. Krok biegowy to krótkie i bardzo mocne przeciążenie (sprinterzy generują tony, długasi setki kg), którego nie zasymuluje żadne statyczne podnoszenie hantli czy sztangi. Zamiast tego chcę skupić się na ćwiczeniach technicznych i skoordynowaniu całego ciała w przejmowaniu i oddawaniu działających nań sił.

Fartlek

Jeden z gwoździ programu. Widzę tu ogromny potencjał w prowokowaniu tkanek do wzmacniania sprężyny w kroku. Fartlek na płaskim, w terenie, oraz – na co mam największą nadzieję – w grupie. Wtorek w Iten gromadzą się grupy liczące dziesiątki a nawet setki chętnych do wspólnego łojenia minutówek. Na wzajemnej motywacji i rywalizacji korzystają wszyscy.

Zbiegi

Jak można poddać tkanki jeszcze większym przeciążeniom niż w płaskim terenie? To proste – wystarczy zbiegać. Krótkie zbiegi w tempie tuż pod granicą kontroli ruchu to doskonały bodziec zarówno do przebudowy tkanek, jak i przyzwyczajania psyche do wyższych prędkości. Drugi rodzaj treningu zbiegów podejmę na bieżni elektrycznej z możliwością ustawienia takiego nachylenia. Będą to dłuższe jednostki na kształt biegu ciągłego, ale bynajmniej nie bazujące na tętnie, a utrzymanie dobrego ruchu i wyższej kadencji na wyścigowych prędkościach.

Powyższe pomysły nie zadziałają, jeśli będe trenował na zmęczeniu. Wręcz przeciwnie – wymuszanie biegu na nie zregenerowanych tkankach spowoduje tylko uruchomienie siłowej, a zatem powolnej oraz stymulującej rozwój mięśni, pracy. Dlatego celem nadrzędnym pozostaje trening podtrzymujący stan świeżości, niż nakładające się zmęczenie.

Szczegóły planu podam dopiero w styczniu, gdy zbliży się data jego uruchomienia. Jesteście ciekawi czegoś jeszcze? pytajcie w komentarzach:)

Post navigation