Poranny w liczbach

Że biegam to wszyscy wiedzą. Wszyscy dookoła dosłownie. Nie żebym się jakoś obnosił zaczepiając ludzi: „Cześć, jestem Antek a w ogóle to biegam, wiesz?” Zazwyczaj unikam tego tematu tak długo jak się da. Jest jednak prawie pewne że podczas rozmowy padnie pytanie o jakieś sportowe pasje, czy coś, bo „widać że coś robię”
Coś tam biegam” odpowiadam asekuracyjnie, licząc po cichu na przekierowanie tematu na inny. Ale jeśli dalej nie odpuszczasz – oto moje bieganie w liczbach:)

Licznik pokonanych kilometrów to już ponad 30 tysięcy. Dokładnie 31033 kilometry, z czego 1056 na bieżni elektrycznej, a 29977 kilometrów na zewnątrz. Gdyby się dało, obiegłbym już 77% obwodu naszej planety i zajęłoby mi to 97 dni nieprzerwanego biegu z prędkością 13.2km/h (średnie tempo 4:33 min/km).

Żeby tak biegać, potrzebowałem paliwa, a dokładniej 2 miliony 93 tysiące kalorii. To prawie 420kg czekolady, niemal 300kg masła, ponad półtorej tony (!) gotowanego makaronu lub ryżu a ponad 2 tony bananów czy wreszcie nieco ponad pół tony cukru. Gdybym miał czerpać energię z fast foodów, musiałbym zjeść 4630 Big Maców, lub 670 kilogramów frytek.

Najmniej wydałbym żywiąc się cukrem (1300 zł) Moje ukochane masełko plasuje się zaraz na drugim miejscu za cukrem i potrzebowałbym na nie ponad 7 tysięcy zł. Najwięcej zapłaciłbym za BigMaki (37 tys zł) Zaś gdybym rozproszył źródła energii (50% masło, 15% banany, 20 %makaron i ryż, 15% Fast food i czekolada) – potrzebowałbym 12 tys zł i ważyłoby to wszystko prawie 900 kilogramów.

Ciężarkówka jadąca za mną dookoła globu i wioząca moje zapasy, musiałaby zabrać jeszcze 2340 litrów wody (260 półtoralitrowych zgrzewek) aby uzupełnić to, co wypociłem.

Spalonych kalorii starczyłoby też aby 10 razy zrzucić 30 kilo nadwagi – albo jednorazowo 300 kilo:)

Średnio na każdym treningu przebiegłem 15 kilometrów i zmarnowałem 1000 kcal. Wyszedłem biegać 1988 razy, z czego 1411 razy rano – w czasie w którym smacznie bym sobie spał.

Ze snu wyrwałem wytrenowanie na pokonanie 13 maratonów:

  • 11 poniżej 3 godzin
  • 8 poniżej 2:50
  • 5 poniżej 2:45
  • 1 poniżej 2:40 (PB 2:37)

Co daje mi bieganie?

Nie będę pisał o endorfinach, wydolności, zdrowiu czy samopoczuciu – to oczywiście pozytywne rezultaty, ale ich czasowy zanik nie powoduje przerwania trenigów. Nie biegam dlatego że bieganie coś mi daje. Nie biegam, żeby poczuć się lepiej. Jest wręcz przeciwnie – biegam żeby nie czuć się gorzej. Biegam bo muszę, ćpam bieganie.

Równiny znudzenia, zblazowania, treningów w głuchych ciemnościach czy kilkusetny raz powtarzanych tras przedzielają wąskie ale wartkie i życiodajne chwile radości i wzruszeń. Wrzynają się głęboko, zasilając glebę pod spodem. Czasami zdają się wysychać do cna, by za moment napłynąć ze zwielokrotnioną siłą.