Bliżej Źródeł

W tym tygodniu jedynym akcentem w planie były dwusetki – 10x200m. Cóż to za akcent, przecież to prawie jak przebieżka? Nie jestem jeszcze w formie na akcenty dla prawdziwego zucha, a ponowne wejście w dobry jakościowo trening chcę zrealizować bezpiecznie. Rozumiem przez to mniej brawury przy wymyślaniu treningów i więcej uważności w słuchaniu odpowiedzi organizmu na nie, szczególnie następnego dnia.

Pamiętam jak w lutym dosłownie umierałem na drugi dzień po głupich dwusetkach – dlaczego? Nie odługość i szybkość odcinków tu chodzi, ale o przeciążenia do których chcę zaadoptować ciało. Dziś krok o długości 180cm w tempie 3:15, trwający poniżej 0.2 sekundy mogłem zachować bez żyłowania, utraty stabilności, czy charkaterystycznej – sprinterskiej pracy ramion.

Tak naprawdę nie wiem jeszcze czy na razie nie poprzestać na dwusetkach, które na tym etapie będą wystarczającym środkiem do przebudowy i wzmocnienia ciała w kierunku znoszenia przeciążeń. Wiem z doświadczenia że z czasem tempa tych dwusetek wzrosną, a tempa rozbiegań poprawią się „same”. Nie wiem, czy chcę i potrzebuję zakłócać tę przebudowę wtłaczając dodatkowe obciążenie w postaci jakichś biegów ciągłych czy długich interwałów.

Podczas dzisiejszej porannej przebieżki trafiłem na poidło (zdjęcie z nagłówka) na nadmorskim deptaku. Na gdańskim odcinku uruchomiono ich kilka – i naprawdę „robią robotę” podczas treningów w ciepłe i upalne dni. Kto biegał latem nad morzem i nie skorzystał, ręka w górę!.. A poidła zamontował GIWK, który 15 czerwca organizuje już 6 edcyję Biegu do Źródeł. Nie zwykłem startować w bezformiu, ale dla tego wydarzenia i piknikowej, rodzinnej atmosfery zrobię wyjątek.