Poszukiwanie szerokiego kroku

Nie było łatwo zwlec się z łóżka. 4:20 rano, po zaledwie 5 godzinach snu. Nie miałem jednak legitymacji na odłożenie treningu: nogi – w porządku, samopoczucie – dobre, a za oknem już całkiem jasno i 14°C pomimo gęstej jak mleko mgły.

Ostatnią sobotę nagrałem się kamerą podczas biegu. Nie spodobało mi się to, co zobaczyłem na nagraniu. Chaotyczna, szeroka praca ramion (powinny być wyciszone), wąski krok, Ba! – stopy stawiałem wręcz jedna przed drugą przekraczając oś symetrii ciała.

Nagranie z soboty

Takie ustawienie z jednej strony uniemożliwia mi wykorzystanie pełnego mechanizmu sprężynującego, narażając jednocześnie bocznę taśmę na dodatkowe przeciążenia, z drugiej – wymusza kompensację tułowiem skrętem barków i ramionami właśnie. Postanowiłem następne treningi poświęcić na szeroki krok. Jest dziwnie, nienaturalnie.. i stabilnie. Szybko poczułem większy spokój w ramionach, plecach i całym ciele.

Dzisiejszy trening to wciąż spokojne rozbieganie (10km) i poszukiwanie szerokiego kroku. Wróciłem mokry, ale nie wiem czy to z wysiłku, czy przez wszędobylską mgłę.


Tytułowe zdjęcie przedstawia moją ulubioną kanapkę – masło z chlebem😁