Zabawa ruchem

Zmiany w treningu okazały się skuteczne – przynajmniej krótkoterminowo:) już poprzednią niedzielę stanąłęm na bieżni elektrycznej bardziej wypoczęty. Nie osiągnąłem takiego tempa ani komfortu, jakiego oczekiwałem no i starsznie się wynudziłem – 21km w tempie narastającym 4:00 – 3:32 dopisałem do treningowego dzienniczka. Za nic nie wychyliłbym nosa na dwór – wiało chyba 50km/h!

W bieżącym tygodniu również odczuwam korzyści planu. Zmęczenie się nie nakłada, nie muszę przekładać treningów ani przestawiać budzika:) We wtorek poszalałem na dwusetkach i zamiast 10, podjąłem 21 serii. Odpoczynkowa środa miała zapewnić mi wystarczającą regenerację na czwartkowy Bieg Ciągły. Planowałem 16km po 3:50-3:45 i czułem się świetnie wypoczęty. Niestety nie przełożyło się to na tempo biegu. Nie chcę zwalać winy na wiatr czy inne błahostki – po prostu brakowało iskry, zapału. Nabiegałem te 16km ale tylko po 3:57.

Jak można się było spodziewać, co nie wyszło wczoraj, oddało dziś. Znów planowałem dwusetki, poprzedzone 11km rozbiegania. Od poczatku czułem się dobrze, ale na 7 kilometrze tempo samo zeszło do 4:00/km. Umyślnie zwolniłem i rozpocząłem serię 10 dwusetek – pierwsze dwie tylko po 3:30, ale kolejne to już 3:20-3:15 przy pełnej kontroli czy wręcz zabawie ruchem. Sprawdzałem jakie ułożenie ciała spowoduje najmocniej odczuwalne szarpnięcie miednicy do przodu.

Jutro znów odpoczynek i leniwe rozbieganie. Szykuje się też nienajgorsza pogoda na niedzielny poranek – liczę na moc podczas BNP!

Post navigation