Odpoczynek

Przystępując do tworzenia własnego planu treningowego założyłem że nie będę biegał na przemęczeniu. Że jeśli będę czuł ciężkie nogi, brak sił – nie podejmę treningu. To fundamentalna zmiana w stosunku do wcześniejszej filozofii – gdzie całe tygodnie trwałem w kumulującym się zmęczeniu.

Założenia założeniami – ale zrezygnować z treningu jest po prostu ciężko. Zaraz odzywają się wyrzuty sumienia i wątpliwości. Mózg domaga się swojej codziennej dawki endorfin i niejednokrotnie poległem już w takiej narkotycznej bitwie. Do przemyśleń skłoniły mnie prowadzone od listopada ubiegłego roku, codzienne zapiski z odczuć po treningu.

Petarda, luz, spręzystość – takie słowa najczęściej pojawiają się w dzienniczku właśnie po dniu odpoczynku od treningu. Myślę że to nie przypadek – i dlatego dziś bez wyrzutów sumienia przestawiłem budzik:)