SRT – oscylacje poziome

Miniony tydzień obfitował w przełomy w czuciu biegu i technice. Udało się wreszcie załapać jako taką symetrię pracy w fazie podporu, czyli tej kiedy jedna noga jest na ziemi. Większość biegaczy wybija odpycha się z tej podpory przy pomocy siły mięśni nóg i ramion. Ja próbuję nauczyć się takiego sposobu lądowania, które napnie całą taśmę mięśniowo ścięgnistą – od palców stóp poprzez tyłek i plecy aż do brwi.

W kluczowym momencie napięta taśma zacznie się skracać, wyrzucając cielsko w górę. To już czas na luz – im bardziej zrelaksowane ciało, tym mniej oporów w tej swoistej katapulcie.

Rozluźnienie to tylko jeden z warunków efektywności tego ruchu. Następnym niezbędnym jest symetria pracy takiego ładowania dla każdej nogi. Bez symetrii nie sposób uzyskać dobrego rozluźnienia reszty ciała, które rzucane na boki jest zmuszone do korygującej pracy ramionami i barkami.

Uzyskanie tejże symetrii przeniosło moje biegi na inny poziom. Oscylacje pionowe spadły z 18 do 14cm, wzmogło się odczucie noszenia, lotu. Skokowo wzrosła długość kroku (1.5 metra na rozbieganiu), przy nieznacznym wzroście kadencji (150 kroków/min) w tempach 4:30-4:10. Na takie treningi czekałem, choć to nawet nie wstęp do prędkości o których myślę (3:30/km w maratonie). Mam dobre potwierdzenie prawidłowego kierunku pracy. Następnym będą kolejne warsztaty biegowe w podpoznańskim Iten w nadchodzący weekend.