SRT – przeholowałem

Maraton na wiosnę to dla mnie tradycja od 4 lat. Najważniejszy bieg sezonu, weryfikacja efektów wielomiesięcznej pracy i setek godzin wyrwanych ze snu, by osiągnać wymarzony cel. Dodatkowo Maraton w Gdańsku to zawody na własnym podwórku – a każdy kto w młodości spędził czas na boisku wie, że mecz na własnym podwórku jest ważniejszy niż jakikolwiek inny. Walka do ostatniej kropli – nierzadko krwi – przynosiła należną chwałę i z wszystkich innych stanowiła sprawę najważniejszą.

Bardzo żałuję, ale 15 kwietnia nie stanę na starcie. Nie ruszę na zmiękłych z emocji nogach mierzyć się z dystansem, zmęczeniem i innymi zawodnikami. Przeholowałem. Za dużo, ża szybko, za mocno. Wciąż pamiętam jeszcze tygodnie w 2017 roku gdy trzaskałem nawet 160 kilometrów – i żyłem. Wydawało mi się, że jestem już gotów na podniesienie objętości po zmianie techniki. Nie byłem. Zrobiłem tydzień tak mocny, że organizm nie nadążył się regenerować i w końcu się poddał. Miesiąc próbowałem z tym walczyć, rozciągnąć, rozćwiczyć, ale pogorszyłem tylko sytuację

Nie robię jakiegoś szaleńczego treningu zastępczego. Odpoczywam, rozciągam i wzmacniam mięśnie nóg i pośladków. Czasem wsiądę na rower. Za kilka dni czeka mnie wznowienie treningów.

Tymczasem będę trzymał kciuki za Wasz występ w Gdańsku. Z tego co obserwuję, warunki na rekordy życiowe będą nienajgorsze – kilkanaście stopni Celsjusza, lekki zefirek:) Zaś biegaczom z Gdańska przypominam – to zawody na własnym podwórku, więc trzeba dać z siebie wszystko. Żaden Boston, Londyn, czy Tokio – to w Gdańsku czeka na Was najważniejszy maraton:)

Post navigation

  • Adam Bojan

    Bardzo mądra, rozsądna decyzja. Spójna z celem, jakim jaki sobie wyznaczyłeś. Chęci i emocje to jedno, ale dobrze, że nie dajesz się im ponieść – dzięki temu zobaczysz, jak dużo czasu zaoszczędziłeś- bo byś go stracił, startując w takim stanie. Maraton jest brutalny, niszczy i to, co przeżywasz na 32-35km kiedy w końcu rozumiesz, że powinieneś jednak był sobie odpuścić, bo za wcześniej się porwałeś, to potrafi bardzo mocno zaboleć i na długo zdołować. Jak potrafisz odpuścić – to dla mnie jesteś już prawie zwycięzcą – bo wygrasz wtedy, kiedy będziesz gotowy, aby dać z siebie wszystko – i o tym kiedy to będzie nie może zdecydować sztywno wyznaczona data. Trochę filozofuję, ale krótko: napraw się i wróć na ścieżkę, którą chcesz iść, powodzenia

    • Dzięki. Odpuszczenie startu jest trudniejsze niż przerwa w treningach. Kieruję się zasadą, że na linii straru muszę być przygotowany. W innym wypadku nie startuję.