SRT – Siła Śniegowa

Jesienią 2013 roku, gdy rozpocząłem trening do złamania 3 godzin w maratonie, w planie treningowym wyczytanym z książek Skarżyńskiego znalazłem Siłę Biegową – która wrosła na stałe w mój tygodniowy plan treningowy. Przez 4 lata w większość wtorków i sobót, rankiem, można było znaleźć mnie na jednej z dwóch ulic w Gdańsku katującego wieloskoki a później już tylko podbiegi.

Wyjątkiem od tej reguły było wyraźne zmęczenie lub uniknięcie ryzyka kontuzji. Z tego powodu po zmianie techniki biegu wciąż boję się wrócić do serii podbiegów – już sama zmiana kroku biegowego to ryzykowny balans na granicy przeciążenia mięśni goleni.

Dziś dodatkową wymówką do rezygnacji z Siły Biegowej były pokryte grubą warstwą śniegu ścieżki i chodniki. Zwyczajne tempo rozbiegania i utrzymanie równowagi uznałem za wystarczający bodziec, i ze spuszczoną głową dałem odetchnąć swojej „górce” na której wylałem już niejedno wiadro potu.