Kontuzja

Łatwo jest pisać o mocnych treningach. O podającej nodze, zwycięzkiej walce ze słabościami i przeciwnościami pogody. Z dumą wyliczać międzyczasy, przewyższenia, wrzucać piękne zdjęcia do sieci – też to lubię. Trochę trudniej mówić o tych biegach, które przebiegły w milczeniu, na granicy bólu w skupieniu i nasłuchiwaniu czy i kiedy zaboli bardziej a kiedy mniej. O takich, podczas których trudno rozróżnić czy od przeciążeń bolą mięśnie czy stawy. Natomiast najtrudniej kolejny raz pochylić głowę i przerwać proces treningowy destrukcji. 

Nogi powiedziały dość

Po tygodniu w którym pokonałem 135 kilometrów – na paluszkach, „nową techniką” zacząłem coraz wyraźniej utykać. Próbowałem to oczywiście rozbiegać, rozmasować, rozciągnąć. Skończyło się tym, że następne rozbiegania zakończyłem po 500 metrach. Powrót do domu w mrozie -5 nie był tak bolesny, jak myśl o przerwie w treningu.

Fizjoterapeuci z Re-Forma zalecili mi ćwiczenia i przerwę w treningach. Na szczęście achilles wzmacniany regularnie wznosami z naprawdę dużymi ciężarami (rutyna po kontuzji) – przetrwał i miał się dobrze. Co innego mięśnie goleni – przeciążone zmianą techniki i objętością odwdzięczyły się spięciem, bólem i opuchlizną dookoła kostki. 

Po 4 dniach próbowałem wznowić treningi. Kostka bolała jak cholera, ale wyrobiłem sobie idiotyczną nadzieję że jakoś to rozbiegam. Przeczłapałem jedne z najwolniejszych, najbardziej frustrujących 10km w życiu. Następnego dnia spróbowałem jeszcze raz, czym doprowadziłem się do stanu wyjściowego.

Miłość bez wzajemności

Do tego porównałbym samodestrukcujne, irracjonalne próby treningów. Kto przeżył miłość bez odwzajemnienia choć raz, kto poczuł jak wszystkie jego uczucia, marzenia i pragnienia nie mogą znaleźć ujścia – wie o czym mowa. Wie też, że prawdziwa – oczyszczająca myśl o odpuszczeniu musi przyjść sam

Skruszony, wróciłem na kolejną  wizytę do gabinetu. Zebrałem słuszny „ochrzan”, pracę manualną, oraz więcej pracy domowej. Nie wiem, kiedy wrócę do biegania. Do tego czasu postanowiłem skanalizować swoje pasje na trenarzerze rowerowym (Elite Aleno Smart – chcecie recenzję?). Jeśli macie jakieś rady, pro tipy – dajcie znać w komentarzach – przydadzą się!