SRT – po drugiej stronie

Przyjemnie pisze się o sukcesach, treningach napawających nadzieją i dobrej passie. Widoczki, selfiaczki, interwały, kalorie – wiecie sami:) Trudniej jest, jeśli pojawiają się przeszkody. Jeszcze trudniej, gdy sam sobie te przeszkody stwarzam. A najtrudniej, gdy mimo przeciwności nie odpuszczam i w końcu uderzam w treningową ścianę.

Lekki ból w prawej stopie zaczął narastać do tego stopnia, że w końcu uniemożliwił trening. Odpuściłem w momencie w którym zacząłem kaleczyć technikę i utykać. Zrobiłem 2 dni przerwy oraz odwiedziłem Fizjoterapeutę w Re-Forma.

Moje najgorsze obawy się nie potwierdziły. Stopa była dość spięta, a jej rozluźnienie wyeliminowało problem w kilka minut! Nie dostałem czerwonego światła na treningi, więc następnego dnia wyszedłem rankiem na 10km truchtu, a wieczorem – skoro było dobrze – 10km w 37 minut na bieżni w siłowni 🙂

Trudno nie łączyć tych objawów ze zmianą techniki biegu. Całe treningi pokonuję lądując na śródstopiu. Czuję swobodę w biegu i niesamowite rozluźnienie, ale – łydki nieźle dostają w kość i spinają dolną część kończyny. Próbowałem biegać z pięty, by sprawdzić czy przyniesie to ulgę łydkom, ale już trudno przestawić się na taki sposób biegania. Czuję wtedy dziwny, nienaturalny i hamujący krok.

Nie wiem, ile jeszcze przyjdzie przecierpieć w drodze do doskonałej techniki, ale nie żałuję prób. W tej chwili zabrnąłem już zbyt daleko, by po raz kolejny się wycofać:)


Tytułowe foto: Mikołaj Pietz