SRT – gdyby kózka

Gdyby kózka nie skakała..

Organicznie nie cierpię tego powiedzenia. Traktuję je prawie na równi z „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła” Obydwa cytaty zbyt często słyszałem jako dziecko, jednak wrodzona przekora nie pozwalała mi na ślepe posłuszeństwo. Wszystko musiałem zweryfikować po swojemu – i każdy taki sprawdzian był jakąś lekcją. Niektóre zapamiętam na zawsze – jak przyłożenie całej dłoni do rozgrzanego żelazka, aby przekonać się że na pewno jest gorące…

W ubiegłym tygodniu w środę skręciłem, a właściwie nadwerężyłem kostkę, lecz dowiedziałem się o tym dopiero kilka dni później – przed kolejnym mocnym treningiem w lesie, po dokładnych oględzinach stopy. Tytułowy cytat aż cisnął się na usta, ale nie widziałem podstaw do przełożenia treningu. Kostka nie boli, czuję jedynie dyskomfort, gdy zbyt szybko zbiegam.

W tym tygodniu na każde przebiegnięte 5 kilometrów, 4 – biegnę ze śródstopia, 1 – piętaszkując. Łydki sprawiają coraz mniejszy dyskomfort, a nowa technika biegania powoli staje się tą podstawową, instynktowną.

Lądowanie na przedniej części stopy znajduje doskonałe zastosowanie podczas biegów w terenie i po ciemku. Gdy trzykrotnie pokonywałem dziś zamgloną po zmroku Pętlę Reja, wszystko co widziałem i oświetlałem światłem czołówki zlewało się w jednolitą szarość. Gdy nie widać nawierzchni, lub jest ona pod grubą warstwą liści/błota/czegokolwiek – bezpieczniej jest lądować na przód stopy. To tak jak bieganie w kopnym śniegu, lub na bezdrożnej łące – instynktownie ustawiamy stopę inaczej – gdyż tylko takie jej ustawienie gwarantuje możliwość natychmiastowego zareagowania na nierówności, niestabilności itd. Już od pierwszych mikrosekund kontaktu z podłożem wyczuwamy jego naturę i możemy (instynktownie) zareagować zanim ciężar całego ciała oprze się na stopie. Pięta nie posiada żadnych mięśni i moment jej uderzenia o podłoże jest tym, w którym przyjmuje ciężar całego ciała. Co jeśli będzie ślisko/nierówno/niestabilnie? W przypadku lądowania na pięcie – przetestujemy wytrzymałość więzadeł 🙂


Pętla Reja mnie nie zachwyciła. Ledwie 230m przewyższeń na 20km to zdecydowanie zbyt mało. Z drugiej strony jest nieporównywalnie bardziej bezpiecznie, niż na mojej zwyczajowej trasie.


Żadne zwierzę nie ucierpiało w trakcie tworzenia materiału do wpisu.