SRT – maraton.zip

Wymarzony wynik w maratonie? Chyba każdy z Was odpowiedziałby inaczej. Trzy godziny, cztery godziny, zaliczenie dystansu – nie ma tutaj złej odpowiedzi, każdy ma inne możliwości trenowania i chęci. Gdy ktoś pyta mnie, jaki jest mój wymarzony wynik, odpowiadam:

Chcę znaleźć swoje maksimum

Problem polega na tym, że ta granica nie jest zbyt wyraźna. Zarówno jako wartość liczbowa wyniku, jak i godzin poświęconych na trening. Pokonałem 3:00, zapragnąłem 2:45, później 2:40. Trenowałem początkowo 5 (wtedy czułem, że naprawdę sporo biegam), później 6, a w tym roku nawet 10 i więcej razy w tygodniu. 

W oddali widzę maleńkie 2:30

Czy to mi wystarczy? Już dzisiaj wiem, że nie:) Aby się tak stało musiałbym zmienić myślenie. Potraktować bieganie jako dodatek, akcent, odskocznię. Dziś jeszcze tego nie potrafię.

Wczoraj z trudem zmieściłem w planie dnia siłownię. Przerzucanie sztangi, spacer wykrokiem, martwe ciągi i wspięcia na łydkach zamieniły mięśnie nóg w posklejaną mielonkę. Gdy dziś o 3:30 wybiegłem na trening, jeszcze tego nie czułem. Teraz poruszam się z trudem.

Jutro 16km biegu ciągłego z rana. Dzięki zmasakrowanym nogom mam gwarancję, że będzie to dobra symulacja ostatnich kilometrów maratonu. Taki maraton w pigułce – maraton.zip:)


Zdjęcie tytułowe by: fotografiakreatywna.pl