SRT – urozmaicenie

Otworzyłem drzwi do domu, a zaraz za progiem stała nowiutka kolażówka. Jeździlem na niej bez przerwy, a gdy nie jeździłem, zajmowałem się jej myciem i czyszczeniem. Miałem wtedy 8 lat, ale pamiętam jak dziś nasze rowerowe wycieczki, jak nauczyłem się jeździć „bez trzymanki”. 

Historia pierwszego roweru zakończyła się dość gwałtownie – przeprowadzką kilka miesięcy później. Kolażówce oberwało się na tyle, że nie umiałem doprowadzić jej do sprawności. 

Przedwczoraj – po 25 latach kupiłem swój własny rower – krosowy. E. zadbaśa, bym nie wyjechał ze sklepu bez kasku i oświetlenia – co miało okazać się kluczowe. Poczułem się znów jak ośmiolatek, i natychmiast miałem ochotę pojeździć. Pierwszą przejażdżkę zaplanowałem już na następny dzień – do pracy i z pracy.

Naturalnie trening biegowy nie mógł na tym ucierpieć, więc wstałem odpowiednio wcześniej (4:05) by wykonać serię interwałów. 4x3km w tempie 3:30, z kilometrową przerwą, skutecznie mnie wycieńczyły. Razem z rozgrzewką i schłodzeniem nabiegałem 20 kilometrów. 

Pierwsza jazda nie mogła odbyć się w gorszych warunkach. 10 maja – Temperatura bliska zeru, opady mokrego śniegu i wiatr – w twarz oczywiście. Na szczęście kask chronił głowę przed wiatrem, a oświetlenie zapewniło, że byłem widoczny dla kierowców. Do tego dochodziło zmęczenie po solidnym akcencie biegowym i łydki momentami usztywniał silny skurcz. Mimo fatalnych warunków byłem bardzo zadowolony, na tyle że podróż powrotną w deszczu przedłużyłem z 17 do 29 kilometrów.

Często dostaję pytanie, kiedy zamierzam wystartować w triathlonie. Nie zamierzam. W bieganiu widzę cel, w śrubowaniu rekordów – przede wszystkim w maratonie. Uwielbiam jazdę na rowerze oraz pływanie – szczególnie na otwartych wodach, ale pozostaną one jedynie urozmaiceniem, dodatkiem do sportowego rytmu życia. 

Tytułowe zdjęcie jest z maja – 2014 roku;)