SRT – tęsknota

Tydzień temu, we wtorek porządnie „przywaliłem” na sile biegowej. Nie odzwierciedli tego żadne tętno i wykres, więc musicie uwierzyć, że na podbiegach poślad rozpędzał mnie jak nigdy, najbardziej na ostatnim z siedmiu 150-metrowych docinków.

Tyłek czułem dość mocno przez dwa następne dni, lecz nie przerwałem treningów. Warunkiem kapitulacji miał być ból w trakcie biegu lub zmiana techniki, a te nie następowały. Jedynie w miniony czwartek zawróciłem po kilku krokach do domu – ale wieczorem wykonałem szybki bieg bez przeszkód.

Już nie czuję bólu, ale lewa strona jest jakby sztywniejsza. Wczorajsze ćwiczenia na siłowni pokazały, że mam większy problem ze wstępowaniem lewą nogą niż prawą. Skupiłem się więc na ćwiczeniach jednostronnych z akcentem na lewą stronę pupy.

Tak naprawdę bardziej się przejmuję pogodą niż tyłkiem. Jest maj, a musiałem dziś wyciągnąć zestaw zimowy! W każdym z poprzednich sezonów maj i czerwiec były miesiącami najpiękniejszych wycieczek biegowych.

Tęsknię za słońcem, upałami. Treningami po których ze spoconego czoła zbieram poprzyklejane muszki.


Tytułowe zdjęcie zrobiłem 2 lata temu, na szlaku pięciu, dziewięciu jezior