Kontuzja Achillesa

Wykorzystywałem sprężystość ścięgien i biegałem coraz to bardziej zadowolony z eleganckiego ruchu. Z każdym biegiem malało uczucie napięcia łydek, co zachęciło mnie do zwiększania dystansu pokonywanego na śródstopiu. Czwartkowa wycieczka biegowa, na której 23km przebiegłem ze śródstopia przerosła możliwości adaptacyjne łydek i ścięgna achillesa do obciążeń.

W piątek rano nie mogłem chodzić, nie mogłem też dojrzeć kostki – okolice ścięgna achillesa lekko spuchły. Odpuściłem bieganie również w sobotę, niedzielę i poniedziałek rano. Spróbowałem pobiegać na bieżni, ale po 10km poczułem dyskomfort, więc jeszcze nie mogę wrócić do treningów.

Mogę chodzić, czuję że ścięgno się naprawia, lecz proces przebiega powoli. Przepełnia mnie rozgoryczenie, ale przecież należało mi się. W bieganiu nie powinno się zbyt szybko zwiększać:

  • Objętości bieganych kilometrów ( już w 4 dni nabiegałem tyle co tydzień wcześniej )
  • Intensywności treningów ( na krosie biegałem na śródstopiu – na złamanie karku )
  • Dystansu pokonywanego na śródstopiu – przy zmianie techniki

Zrobiłem te 3 rzeczy w jednym tygodniu, i efekty mówią same za siebie. Wciąż wracam pamięcią do treningów przed II Maratonem w Gdańsku, gdy biegałem po 150 kilometrów tygodniowo! Czułem wtedy, że żaden trening nie może mnie wykończyć. Obecnie jestem znacznie słabszy, a do tego na przymusowym roztrenowaniu. Mam nadzieję że wyjdzie mi to na dobre – nie liczcie na łatwą walkę o miejsce w czubie na 3 Gdańsk Maratonie😉