Sprężystość

Pisałem ostatnio o zmianie techniki biegowej, aby zamiast na pięcie, próbować lądować na śródstopiu.Naturalnie nie narzucam nikomu takiego rozwiązania tylko dlatego, że próbuję sam zacząć tak biegać. Ba! Nie wiem nawet, czy uda mi się przejść na „dobrą stronę”. Ale mam kilka przemyśleń „na gorąco”

To boli

Żadne zakwasy po każdym z maratonów nie bolały tak, jak łydki po treningach na śródstopiu. Warto zaczynać od naprawdę krótkich kilku odcinków (100 – 200m)  i wydłużać je bardzo powoli z tygodnia na tydzień. Ja zacząłem od kilometrowych i okazało to sporym wyzwaniem – następne kilka dni nogi zesztywniały, nawet chodzenie sprawiało ból. Przestrzegam też, że łatwo przeszarżować, gdyż ból przychodzi z opóźnieniem.

Nie musisz zaczynać od zmiany butów

W sklepach z obuwiem biegowym nie brakuje propozycji przeznaczonych do takiej techniki lądowania. Charakteryzują się mniejszą (w porównaniu do tradycyjnych), bądź zerową różnicą wysokości podeszwy pod piętą i palcami. Jednak na początek proponuję pozostać przy obecnej parze. Proces zmian zajmie pewnie kilka miesięcy, a być może w ogóle się nie zdecydujesz, gdy zawyjesz z bólu łydek. Kiedy już zaczniesz czuć się swobodniej i poczujesz, że ogranicza Cię nie ból mięśni, a gruba i wyższa pod piętą podeszwa, pomyśl o zmianie obuwia.
To bezpieczniejsze

Jeśli lądująca najpierw pięta trafi na coś ostrego, śliskiego, bądź nierównego, niewiele można zrobić, dopóki nie przetoczy się stopy na palce. Ten ułamek sekundy może mieć decydujące znaczenie w obronie przed upadkiem, skręceniem stawu, czy odniesieniem innych obrażeń. Rzecz ma się inaczej, jeśli to umięśnione śródstopie jako pierwsze kontaktuje się z niekorzystnym podłożem – reakcja może nastąpić natychmiast  i szanse wyjścia cało z opresji są znacznie większe.

To się opłaca

Czy widzieliście buty biegowe Adidas Springblade? Cieszę się, że nie spotkałem w nich jeszcze żadnego biegacza. Mam poczucie, że to nieuczciwa próba zyskania przewagi – nie poprzez trening, a dzięki sprzętowi.Uwielbiam bieganie za to, że jest sprawiedliwe i uważam, że siła w nogach i szybkość powinna być wynikiem treningu, a nie sprężynującego plastiku. Jestem też przekonany, że dobre opanowanie biegania ze śródstopia pozwala uwolnić z mięśni i ścięgien znacznie więcej energii, niż można zgromadzić w plastikowej, twardej podeszwie.

To wciąga

Po załapaniu rytmu sprężystego kroku, powrót do lądowania na pięcie jest rozczarowującym doświadczeniem. Czuję jakbym sprężyny pod stopami zamieniał w sztywne, bezwolne kikuty. Przekonuje mnie to o naturalności tej techniki. Jeszcze nie mogę biegać wyłącznie na śródstopiu, ale wciąż wydłużam pokonywane dystanse. W minionym tygodniu nawet 17 kilometrów bez przerwy! 

A Wy? czy macie jakieś doświadczenia? Zachęcam do podzielenia się w komentarzach:)