Rozgardiasz

Jesień jest doskonałym momentem na tzw roztrenowanie – czyli zaniechanie treningów na pewien czas. W zamyśle ma to służyć pełnej odbudowie wymęczonych sezonem biegowym mięśni, ścięgien i stawów. Od biegania odpoczywa też umysł – trening obciąża przecież nie tylko ciało, ale także sferę mentalną.

W 2014 roku spróbowałem roztrenowania.. i od tamtej pory nie zdecydowałem robić go ponownie. Brak treningu dałem radę wytrzymać, ale spadek wydolności był ogromnie demotywujący po ich wznowieniu. Powrót do jako takiej formy i biegania bez zadyszki trwał około 4 tygodni. Nastresowałem się chyba więcej, niż odpoczynku przyniosło to roztrenowanie.

Po tegorocznym maratonie w Poznaniu przyjąłem bardziej frywolną strategię roztrenowania – odpoczywam, biegam znacznie mniej i tak jak tylko chcę, wstaję rankiem tylko, gdy mam faktyczną ochotę, i folguję sobie w odżywianiu jak nigdy. Jeśli zdanie „jesteś tym, co jesz” jest choć trochę prawdziwe, to w tej chwili składam się w większości ze słodyczy, lodów, piwa, wina, coli, a nawet chipsów. 5 gałek lodów Lenkiewicz w Toruniu do dla mnie żadne wyzwanie, if you know what I mean.

Czuję, że taki rozgardiasz mi służy. Ale nie oddałem mu się totalnie i podjąłem próbę wykorzystania luzu w treningu na zmianę techniki biegowej. Próbuję biegać lądując na śródstopiu, a nie na pięcie jak dotychczas – z każdym tygodniem coraz więcej i więcej. Łydki bolą mnie codziennie, ale stopniowo coraz mniej. Ale nie tylko o lądowaniu mowa – interesuje mnie holistyczne podejście ujęte w artykule Jacka Książkiewicza.

Dostrzegam duży potencjał w tej technice. Momentami mam wrażenie że łapię rytm, który pozwala na wyjątkowo ekonomiczny bieg w którym pęd nie jest nadawany przez ruch nogi, a utrzymywany sprężystą pracę ścięgien i mięśni. Wczoraj przebiegłem już 10km na paluszkach bez przerwy. Dziś – 12 kilometrów pomimo bólu łydek. Po cichu liczę, że do końca roku uda mi się pokonywać długie wycieczki biegowe bez trudu.

Największą efektywność tej techniki odczuwam w momencie powrotu do „piętaszkowania”. Toporność lądowanie na pięcie staje się wtedy wyraźna i uderzająca.