Samodzielna życiówka

Doganiam czwórkę biegaczy po przymusowym przystanku na siku. Biegną ramię w ramię, czasem zamieniając kilka zdań, z których dedukuję, że należą do jakiegoś klubu sportowego, najpewniej kajakarskiego. Drużynie towarzyszy rowerzysta podający bidon na każde żądanie. Jest bardzo skupiony na swoim zadaniu, wyraźnie mniej na nieprzeszkadzaniu stylem jazdy reszcie maratońskiej tłuszczy. W pewnym momencie bidon ląduje na jezdni. Zatrzymuję się, podnoszę i zwracam właścicielowi.

„Uważaj, bo to co jest w środku jest bardzo cenne!”

Koniec zdania. Żadnego podziękowania nie usłyszałem – a należało się. Gdyby jegomość miał zatrzymać rower i zejść, niechybnie stratowałby go nadciągający peleton. Ostatecznie „zemściłem się” pokazując całej ekipie swoje plecy na mecie. Lecz nie na brak kultury chciałbym położyć ciężar w dzisiejszym tekście, a na rzecz która stanowi punkt wyjścia każdego zorganizowanego biegu.

Regulamin

Większość regulaminów biegów ulicznych wyklucza możliwość niesienia wsparcia zawodnikowi. Już samo określenie, że po trasie mogą przemieszczać się wyłącznie zawodnicy z numerami startowymi oraz pojazdy organizatora zamyka sprawę dla rowerów. Dodatkowo, przepisy PZLA i IAAF do których musi odnosić się regulamin każdego biegu z atestem jasno określają zakres wsparcia, jakie może otrzymać zawodnik na trasie. Nie ma tam mowy o jedzeniu i piciu poza zapewnionym przez Organizatora punktami.

An athlete who receives or collects refreshment or water from a
place other than the official stations, except where provided for
medical reasons from or under the direction of race officials, or
takes the refreshment of another athlete, should, for a first such
offence, be warned by the Referee normally by showing a
yellow card. For a second offence, the Referee shall disqualify
the athlete, normally by showing a red card. the athlete shall
then immediately leave the course

wyciąg z regulaminu IAAF. W skrótowym tłumaczeniu – za przyjęcie picia/jedzenia poza punktami grozi dyskwalifikacja.

Moje doświadczenia

Rowery na trasie maratonu to plaga i niebezpieczeństwo. Trudno jest kierującemu zwracać uwagę na wszystko naokoło, a bieg w grupie ludzi tego właśnie wymaga. Nie ma tu miejsca na rower, a jeśli się pojawia, to sytuacja może się za moment zmienić. Trzykrotnie „prawie” zostałem potrącony przez takiego rowerzystę – zawsze z szkodą dla mnie – musiałem zwolnić, bądź zmienić kierunek. Korzystanie z pomocy osób stojących przy trasie również może stwarzać zagrożenie – w przypadku nieoczekiwanej zmiany kierunku czy niepowodzenia w przekazaniu żelu, może dojść do zderzenia. Ryzyko wypadku istnieje również na punktach żywieniowych – ale tam jest ono spodziewane, a punkty są wyraźnie widoczne i oznaczone.

Próbuję wykazać, że zakaz udzielania wsparcia jest przejawem dbałości o uczciwy ale też bezpieczny przebieg konkurencji. Zatem nawet, jeśli uczestniczysz w zawodach biegowych dla zabawy a nie wyników, zakaz otrzymywania dodatkowej pomocy wciąż Cię dotyczy.

Oficjalna życiówka

Skorzystałeś z pomocy bliskich na trasie biegu? W opowieściach nie zapomnij wspomnieć o tym ułatwieniu, wymieniając swój wynik i warunki które utrudniły jego zdobycie.

_DSC8047

Chcesz się chwalić życiówką z dychy czy maratonu? Pobiegnij ją na atestowanej trasie, na zorganizowanych zawodach. Uczestnictwo oznacza akceptację regulacji PZLA/IAAF, więc nie proś bliskich o wsparcie z roweru, lub podanie czegokolwiek poza motywującym dopingiem na trasie.

Taka życiówka się nie liczy!

Albo inaczej – liczy się w dyscyplinie „Bieg na Xkm dodatkową pomocą z osób trzecich” Wszyscy inni biegacze będą mieli takie same warunki, dlaczego Ty miałbyś mieć łatwiej?

Foto tytułowe: Mateusz Skuza