Salomon Advanced Skin S-LAB Hydro 12 SET – recenzja

Plecak, który w momencie kupna wydawał się najbardziej zaawansowanym na rynku. Wyjątkowo lekki, pojemny na 12 litrów, wyposażony w 2 miękkie (niechlupiące) bidony, mnóstwo kieszeni i udogodnień. Dość często widywany na plecach najszybszych zawodników ultra biegów, miał pomóc również mnie, w ultra debiucie. Jak się sprawdził? Zapraszam do recenzji.

Pierwsze wrażenie

Mogę sięgnąć ręką do każdej kieszeni, z wyjątkiem jednej, zamykanej na zamek. Regulacja długości pasków to moment, już po chwili wymachuję ramionami na wszystkie strony, ale nie stwierdzam jakiegokolwiek krępowania ruchów.

IMG_20160819_190537

Wewnętrzna strona plecaka

„Ten plecak prawie NIC nie waży” – pomyślałem po założeniu. Nic dziwnego – uszyto go z materiałów przypominających siatkę, a wzmocnienia występują jedynie w koniecznych miejscach. Lekkość ma swoją cenę – jego wodoodporność jest zerowa.

IMG_20160819_185107

Wyposażenie fabryczne

Na fabryczne wyposażenie kamizelki składają się dwa półlitrowe bidony, folia NRC, gwizdek oraz kieszeń na bukłak w izolacji termicznej. E. do mojego sprezentowała dodatkowo 1.5 litrowy bukłak:)


Podczas pakowania, przypominam sobie sceny z gangsterskich filmów, w których bohaterowie zakładają szelki szykując się na jakąś „akcję”, zbroją się. Też zbroję się na wyjście do lasu, ale zamiast broni pakuję chusteczki, pieniądze, jedzenie i napoje:)

Bieg

Pierwsze odczucia związane z bieganiem w plecaku nie były przyjemne. Pociłem się w nim mocniej niż zwykle – przyleganie do ciała nie krępuje ruchów, ale utrudnia wentylację przez wiatr. To naturalna konsekwencja założenia każdego plecaka, a trójwymiarowa siateczka z której wykonano produkt wydaje się utrudniać tę wentylację w najmniej możliwy sposób.

Dopasowanie

Nie bez powodu w nazwie użyto słowa „skin” – gdyż plecak można dopasować do siebie tak ściśle, że przylega jak druga skóra. Z przodu – na klatce piersiowej znajdują się 2 tasiemki które można przemieszczać wzdłuż szelek wedle uznania, a długość można regulować jedną ręką.

 

Pozwala to reagować w trakcie biegu na zmieniające się obciążenie – i błyskawicznie poluzować bądź zacieśnić szelki. Dodatkową regulacją jest kompresja zawartości kieszeni tylnej, zapinanej na zamek – tę również mona wykonać nie przerywając treningu – wystarczy sięgnąć do ramienia. Dzięki elastyczności materiałów i regulacji można skutecznie zabezpieczyć zawartość przed przemieszczaniem się podczas biegu.

Szczegóły

Poziom dbałości o detale niewidoczne na pierwszy rzut oka jest bardzo wysoki. Znalazłem w nim 15 kieszeni/schowków – 7 z przodu, 4 po bokach, 4 z tyłu. Niektóre są dedykowane, jak kieszeń na folię nrc, która znajduje się wewnątrz kieszeni zapinanej na zamek. Rurkę bukłaka można poprowadzić spod, lub z ramienia – na oba przypadki plecak posiada stosowne pętelki. Otwarta kieszeń z tyłu jest na tyle elastyczna, że z łatwością można penetrować jej zawartość jedną ręką. Gwizdek znajduje się w „zasięgu” ust, co może mieć duże znaczenie w sytuacjach wymagających jego użycia.

 

Na zawodach

Użyłem go raz, na trasie 50+ Chudego Wawrzyńca. Przez 5 godzin mojego biegu na przemian padało i lało. Plecak nie przeszkadzał i nie spowodował żadnych obtarć, mogłem o nim zapomnieć. Czołówka którą zabrałem na nocny strat, po wschodzie słońca wylądowała w tylnej – otwartej kieszeni. Nie wypadła i nie obijała się o plecy, choć nic jej od nich nie oddzielało, poza wyściółką pleców. Korzystanie z kieszeni było proste, a pojenie komfortowe i nieabsorbujące. Bidony i bukłak nie denerwowały chlupaniem.

foto-uchw16_01_pbr_20160806_081135

na trasie

Podsumowanie

  • Bardzo dobre dopasowanie
  • 15 sensownie przemyślanych kieszeni
  • Możliwość zamontowania bukłaka
  • Gwizdek i folia NRC w komplecie
  • Bidony nie chlupią
  • Wyjątkowo lekki
  • Szybkoschnący
  • Pojemność 12l wystarczy nawet na bardzo długie ultra biegi (min pomieści wymagany sprzęt na legendarne UTMB – 166km w górach)
  • W trakcie biegu, bez zdejmowania plecaka można:
    • Regulować dopasowanie
    • Sięgnąć do większości kieszeni
    • Zamocować bądź odczepić kijki ( nie sprawdzałem, kijkom mówię nie! )

Produkty serii Salomon S-LAB powstają w odpowiedzi na potrzeby najbardziej wymagających ultra biegaczy. Ja do nich nie należę – nie jestem ani zbyt ultra, ani bardzo wyjątkowo wymagający. Pozbywając się kilkuset złotych chciałem mieć pewność, że będzie to jednorazowy wydatek na uniwersalny sprzęt, który posłuży wiele lat. Przed podjęciem decyzji przymierzyłem kilkanaście plecaków, również innych producentów, ale do każdego miałem jakieś „ale”. Na moment pisania tej recenzji trudno mi wyobrazić sobie lepsze rozwiązanie. Jeszcze nie przetestowałem go na dłuższych ultra dystansach, ale – jeśli się zdecyduję, nie będę szukał nowego.

  • Adrian Polanski

    Witam,

    A jak z rozmiarem? Wedlug Salomon sizing chart? Czy mialesz okazje biegac naladowanim do pelna? Dzieki za info.

    • Biegłem Chudego Wawrzyńca z bidonem 1.5L i dwoma softflaskami. Do tego kilka batonów i żeli i wiatrówka. Zostało jeszcze sporo miejsca – mimo ciężaru nie przeszkadzał w biegu, a możliwość regulacji zbawienna.

      Fajnie sprawdza się duża kieszeń z tyłu – nic z niej nie wypada, a łatwo do niej sięgnąć każdą ręką.

      Rozmiar dobrałem z jakiejś tabeli Salomona.

      • Adrian Polanski

        Dziekuje! Przekonalesz mnie.