II Gdańsk Maraton – opis trasy

E. czyta moje poprzednie wypociny. Wiedziałem, że niezbyt się jej spodoba – to suche podsumowanie, w całości o mnie, zero przekazu i ogólnie – nuda. Przypomina mi, że kiedyś mówiłem, że chciałbym na blogu dzielić się tym, czym mogę z innymi.

A może napisałbyś coś o trasie Maratonu?
Może ktoś z tego skorzysta?
Może dzięki temu komuś pobiegnie się łatwiej?

MAPA_MARATON_21.04.2016_akcept-kopia-1

Trasa II Gdańsk Maraton. Źródło – organizator

profil-trasy_v2-1

Profil trasy Gdańsk Maraton. Źródło – organizator

Start z ulicy Żaglowej przy AmberExpo. Pierwszy (a nie ostatni)  kilometr trasy wiedzie przez Stadion, co eliminuje psychiczną mękę kręcenia się w pobliżu mety, niepopularną poprzedniej edycji. W tegorocznej, odhaczmy to na samym początku. Następnie bieg ul.Marynarki Polskiej, pierwszy łagodny podbieg, zbieg,  kolejny podbieg estakadą w kierunku ul. Jana z Kolna, i wreszcie zbieg. Prawie 4 kilometry za nami – to dobry moment na delikatne przyspieszenie, rozkręcenie się po pierwszych – powolnych kilometrach. Chwilę później punkt żywieniowy na 5 kilometrze. Proponuję wychylić izotonik, a wodę wylać na głowę, plecy lub klatkę.

5

Pierwsze 5km

Jeśli biegniesz pierwszy raz – podbiegając do wolontariusza dużo wcześniej wyciągnij rękę, by łatwiej było Wam zgrać się do odebrania kubeczka w biegu. Ściśnij kubek w taki sposób, by jego brzegi zbliżyły się do siebie, tworząc dzióbek. W ten sposób sprawnie wypijesz zawartość bez zatrzymywania się, unikając rozlania jej na szyi i koszulce.

Jeśli nie ściśniesz kubka, większość zawartości wyleje się naszyję i kark zamiast do ust.

Kolejna „piątka” to chyba najbardziej atrakcyjna część maratonu. Biegniemy przez Europejskie Centrum Solidarności, ulicą Długą i Ogarną. Gwarantowane piękne widoki i.. problemy ze wskazaniami GPS – wysokie kamienice przy wąskich są przeszkodą dla sygnału z satelitów, więc na tempo i dystans radzę patrzeć z przymrużeniem oka, i weryfikować je z oznaczeniami organizatora. Na koniec pierwszej dychy czeka podbieg na Błędnik – to początek maratonu – nie warto się na nim specjalnie żyłować. Za chwilę punkt żywieniowy, uspokój oddech przed wychyleniem kubka.

5-10

Odcinek 5-10km

5 kilometrów podbiegu Aleją Grunwaldzką – brzmi groźnie, ale różnica poziomów to ledwie 18 metrów. Oznacza to średnio 36cm podbiegu na każdą setkę z tej piątki. W praktyce będzie prawie nieodczuwalnie, a większość różnicy wysokości skupi się na czterystumetrowym odcinku za skrzyżowaniem z ulicą Miszewskiego, w okolicy 13-tego kilometra. Chwilę wcześniej warto wypić łyk wody lub izo, i zmoczyć głowę i koszulkę na punkcie nawadniania.

10-15.png

Trzecia piątka Maratonu

Czwartą piątkę wciąż biegniemy Aleją Grunwaldzką. Jest płasko, prosto i nudno – nie spodziewam się tłumów kibiców na tym odcinku. Na koniec zbieg, i lekki podbieg Drogą Zieloną. Przed nami Ergo Arena, ale na rondzie przed nią skręcamy w prawo, w ulicę Gospody.

15-20

15-20km

Trzecia dycha, będzie chyba najbardziej emocjonująca  – prawie 10 kilometrów w tę i z powrotem ulicą Chłopską. Spodziewam się wielu kibiców, hałasu i dopingu, a po nawrotce szybsi biegacze będą mogli pozdrowić wolniejszych i odwrotnie. Jeśli wcześniej mało piliście, to są ostatnie momenty, by naprawić te błędy. Łapiemy dobry nastrój, rytm i nastawienie – za chwilę doping trochę ucichnie, będziecie mieli w nogach 30 kilometrów i zacznie się Maraton!

20-30

Odcinek 20-30km

30-35 km, to bieg po deptaku nadmorskim i Parku Regana. Jeśli czujecie zapas mocy w nogach, możecie zacząć przyspieszać, by wyciąć jak najlepszy wynik. W pewnym momencie nawierzchnia zmieni się na szutrową – na krótko, na chwilę. Wracając na deptak nadmorski, mijamy goniących nas – wzajemny doping – obowiązkowy! Tak jak picie i polewanie wodą na punktach odżywczych.

30-35

Siódma piątka:)

Skręcamy w ulicę Czarny Dwór, robi się coraz ciszej, a dystans w nogach zaczyna coraz bardziej doskwierać. Przed nami ostatni podbieg na trasie Słowackiego. Najtrudniejszy na nim jest jego.. widok – wcale nie jest tak stromy, ale patrzymy na niego już kilometr wcześniej. Później zbieg, i odtąd będzie już tylko płasko. Jeśli są siły – przyspieszamy! Zwycięzca ubiegłorocznego Maratonu – Piotr Szpigiel, wyprzedził prowadzącego cały bieg Michała Sowę, właśnie na 37 kilometrze! Skręcamy w ul. Marynarki Polskiej, pijemy – to ostatni punkt. Za chwilę nawrotka, i kończymy czwartą dychę Maratonu.

35-40

35-40km

Ostatnie 2195m to pestka, w porównaniu z czterdziestoma tysiącami. W większości przypadków wynik jest już rozstrzygnięty, ale można jeszcze urwać kilkanaście – kilkadziesiąt sekund, albo przeskoczyć kilka oczek wyżej w tabeli wyników. Jeśli nie podpaliliście się na pierwszych kilometrach, i trafnie (a nie życzeniowo) określiliście tempo biegu, powinny pozostać siły na ten długi finisz.

40-42

Ostatnie 2195 metrów

Skręcając w ulicę Żaglową, przypominamy sobie, jak szybko biegaliśmy na najszybszych przebieżkach, czy interwałach. Przypominamy nogom, że mają siłę biec, nawet na cyber zmęczeniu. Ile czasu i sił poświęciliśmy na przygotowania, treningi w mrozie, wichurze i po ciemku, i wychodziliśmy biegać, gdy kompletnie się nam nie chciało. Uwaga – wysokie ryzyko wzruszenia – ja prawie zawsze ryczę – za chwilę wszystko się skończy.  Jedziemy na maksa, przecinając linię mety z szybkością, siłą i dumą.

 


Jak mocno nie byłbyś zmęczona/y, nie zachowuj się za metą jak ignorant. Za ukończenie Maratonu należy Ci się szacunek i uznanie – ale przejdź dalej za linią mety, zrób miejsce kolejnym finiszującym. Chip odwiąż od buta samodzielnie, nie wysługuj się wolontariuszami. Jeśli chcesz korzystać z masażu – weź wcześniej prysznic – nawet nie masz pojęcia, jak bardzo śmierdzisz! Po wszystkim, przychodzi pora na świętowanie – Maraton, to trzeba uczcić!