Odpowiedzialność

Wychodzę przed Katedrę Wysokich Napięć Politechniki Gdańskiej i zapalam papierosa. Właśnie napisałem kolokwium, i koję nerwy odurzając się dymem. Przed wejściem pojawiają się kolejni studenci, rozemocjonowani analizują między sobą pytania i udzielone odpowiedzi.Odpalam kolejnego papierosa. Panujący gwar przerywa głośny głos oburzenia:

Co za osły siedziały przede mną, nic nie wiedzieli, nie miałem od kogo ściągać!

Nie muszę odwracać głowy, autora dobrze rozpoznaję po głosie. W myślach tłumaczę mu nie przebierając w słowach, że nie ma najmniejszego prawa oczekiwać czegokolwiek od pozostałych. Że pretensje może mieć tylko do siebie i swojego poziomu przygotowania.

13 lat później..

Przeglądam facebookowego walla po maratonach w Łodzi i Warszawie. Czytając relacje (nie mam na myśli debiutów), w wielu dostrzegam pewne paralele z sytuacją po kolokwium:

„po XXtym kilometrze tempo spadło”

Tempo „samo” nie spadło. Absolutna większość takich przypadków to obranie zbyt wysokiego tempa na początek biegu. Dobre samopoczucie w chwili startu, wywołane kilkudniowym odpoczynkiem przed maratonem (superkomensacja), naładowaniem węglowodanami, oraz euforią, nie może skutkować zmianą decyzji o taktyce w chwili rozpoczęcia biegu. Naturalnie prędkości maratońskiej nie bierze się też „z kapelusza” – jest pochodną wyników w zawodach na krótszych dystansach, skorygowanej o takie czynniki jak pogoda czy profil trasy. Także tempo „samo” nie spadło. To Ty zwolniłeś.

„biegłem samotnie, nie było grupy”

Planując wynik założyłeś, że będą ułatwienia? Że ktoś Ci pomoże? Trening maratoński to samotne utrzymywanie możliwie stałego tempa jak metronom, przez wiele kilometrów, często w chłodzie, czasem także pod wiatr i pod górkę.

To samotność długodystansowca, którą musisz się nauczyć znosić i pokochać, pilnując jednocześnie tempa, rytmu, techniki, oddychania. Naturalnie – przyjemnie biegnie się w towarzystwie, ale szykuj się na samotną walkę o własny wynik. Nie wieszaj jej na plecach innych – przecież to Ty będziesz legitymował się rezultatem.

Można jeszcze wiele wymieniać, ale powinieneś przygotować się na jak najwięcej trudności podczas biegu:

  • Samotny bieg, utrzymanie równego tempa
  • podbiegi, szczególnie w drugiej części dystansu
  • nierówna nawierzchnia
  • Wiatr w klatę
  • Rozwiązane sznurowadło
  • brak wody, silne pragnienie
  • brak jedzenia, głód
  • pot zalewający oczy
  • mocno zmęczone mięśnie, przyspieszanie
  • zbyt gorąco i zbyt chłodno

Na wiele z tych sytuacji można (i trzeba) przygotować się na treningach, pozostałym próbować zapobiec. Maraton to bezlitosny egzamin z treningu maratońskiego, ale nie da się ściągać jak na kolokwium – inni się przygotowali, ale nie skorzystasz z ich pracy – tylko od Ciebie zależy jak dobrze się przygotujesz.

Po wszystkim, przeanalizuj bieg, i pytanie „co można było zrobić lepiej” zadaj przede wszystkim sobie.