Przyczepność

Boleśnie przekonałem się, co oznacza jej brak. Nie – nie pośliznąłem się podczas biegu, choć może to przypomniałoby mi, że od pokrytej udeptanym śniegiem nawierzchni trudniej się odepchnąć.

W biegowym kroku wyróżnia się fazy lądowania, przetaczania (czasem nie występuje), oraz wybicia. O ile podczas dwóch pierwszych faz, prędkości można co najwyżej nie stracić, to właśnie odepchnięcie od podłoża nadaje biegaczowi pęd.

Zupełnie o tym zapominając, po ostatnich sporych opadach śniegu starałem się utrzymywać standardowe tempo rozbiegań w okolicach 4:30-4:40. Bardzo się frustrowałem widząc, jak tętno „idzie do lasu” w okolice drugiego zakresu. Dziwiłem się, że wciąż bolą mnie wszystkie mięśnie nóg, nawet po krótszych rozbieganiach, a po wycieczce biegowej 33 km umierałem. Winę zwaliłem na kumulację zmęczenia, zapominając, że na śliskim i nierównym podłożu utrzymanie równowagi i bieg wymaga od nóg znacznie więcej pracy.

Dopiero w miniony poniedziałek miałem okazję przekonać się o swoim błędzie. Dwunastokilometrowe rozbieganie po chodnikach wyzierających spod topniejącego śniegu przypomniało mi o znaczeniu przyczepności, biegło mi się wspaniale. We wtorek postępującą odwilż wykorzystałem jeszcze lepiej, i przyłożyłem się do ćwiczenia Siły Biegowej, sadząc jak najdłuższe susy (wieloskoki) pod górkę (7x150m).

Jak ogromne jest znaczenie siły wybicia, mogą zaświadczyć Ci, którzy je poprawili dzięki ćwiczeniom Siły Biegowej – w szczególności skipom A oraz wieloskokom. Silna stopa nadaje szybkiemu bieganiu zupełnie nowej, nieznanej wcześniej lekkości.

Cały tydzień regularnie obserwowałem przez webcam pokrywę śnieżną na deptaku. W środę stopniał już całkowicie, więc wieczorem (rano umyślnie zaspałem:)) wyruszyłem na Bieg Ciągły. Momentami na nadmorskim deptaku czułem atmosferę jak na maratonie – setki biegaczy opanowały odcinek od Brzeźna do Jelitkowa – za sprawą akcji „Aktywuj się w Maratonie” – czyli cyklu treningów przygotowujących do II PZU Gdańsk Maraton, prowadzonych przez Radka Dudycza. 12km tempa 3:50 odczułem komfortowo, choć ubrałem się zbyt ciepło, i szwankował mi zegarek. Na przyczepnym podłożu noga podawała, aż miło, przebierałem kończynami lekko i swobodnie, z przyjemnością. Wreszcie!