Nielegalny doping

Postanowiłem podjąć ten temat, ponieważ ostatnio w świecie Lekkiej Atletyki jest o tym dość głośno. Co jakiś czas pojawiają się kolejne doniesienia o wykryciu niedozwolonych środków u kolejnych sportowców. Takie sytuacje rodzą ogromne emocje i ogólne potępienie dla przyłapanego zawodnika. W mojej opinii stosowanie dopingu to oszustwo, ale za każdym razem, gdy czytam taką historię widzę drugie dno.

Czym jest doping

Na potrzeby rozważań przyjmę definicję, że to: „Substancje których stosowanie w istotny sposób zwiększa możliwości treningowe i wysiłkowe sportowca”. Choć definicja zapewne powinna być szersza, myślę że wystarczy, gdyż nie chcę rozważać o istocie dopingu, a o jego efektach poza osobą samego sportowca. W „świecie” można znaleźć wiele substancji, które wykazują działanie wspomagające w wysiłku lub/i regeneracji. Część z tych związków można znaleźć w codziennym menu – np kawa, buraki, czy różne zioła, część w postaci gotowych suplementów diety, i na koniec w środkach, których stosowanie jest niedozwolone.

Istota przewinienia

Nic nie wiem na temat systematyki i dawkowania środków dopingujących, ale próbuję wyobrazić sobie sytuację, w której sa stosowane.
a) Trenującego latami świetnego zawodnika spotyka stagnacja. Forma nie rośnie, wyniki nie poprawiają się, lub wręcz pogarszają. Efekty kilkunastoletniej pracy wiszą na włosku – jeśli nie będzie dobrych wyników, zawodnik straci źródło utrzymania!
b) Na trenerów kadr wywierane są naciski przez organy ich powołujące. „Mają być wyniki, mają być medale, mają być rekordy”. Trener nie pozostawia zawodnikom wyboru, gdyż jeśli nie będzie wyników, to on straci źródło utrzymania.

Kombinacji powyższych można by mnożyć, ale ich wspólnym mianownikiem jest sytuacja „bez wyjścia”, i nie są to przesadzone słowa. Wystarczy poprzyglądać się sylwetkom czołowych polskich maratończyków, by przekonać się, że nierzadko mają problemy z finansowaniemn swojej pasji, nie mówiąc o zarabianiu pieniędzy. Sport jest codzienną pracą tych ludzi, bardzo trudną i ryzykowną, gdyż w jednej chwili kontuzja może obrócić wszystkie marzenia w pył.

Spróbujmy wyobrazić sobie chwilę „brania”. Zawodnik czuje że nie ma wyboru, że jedyna droga do utrzymania swojego istnienia w sporcie, do utrzymania pracy wiedzie przez doping. „Zasługuje na wyjątkowe potępienie i pogardę, oszust!” zdaje się grzmieć głos społeczny. Próbuję postawić się w jego sytuacji – od 7 lat pracuję jako inżynier, moja kariera się rozwija. Nagle przychodzi dzień w którym dowiaduję się że: „Mogę sobie być inżynierem i wymyślać dalej niestworzone rzeczy, ale innni wymyślają lepiej, lepsze. Nikt już za umiejęstności na takim poziomie nie zechce zapłacić” Załóżmy, że nie mam szans na przekwalifikowanie się, a lada chwila stracę źródło utrzymania. Przecież nie mogę! kredyty, zobowiązania, plany – muszę zrobić wszystko, by nie stracić źródła dochodu. No właśnie wszystko. Czy oszukałbym żeby kontyuować ten stan rzeczy? Teraz mogę powiedzieć, że nie, ale z lufą przy skroni czlowiek rozumuje nieco inaczej. Zmierzam do wykazania, że bardzo wielu ludzi posunęłoby się do oszustwa w swojej obronie. Ba! przecież takie sytuacje są codziennością w naszej rzeczywistości, gdzie nierzadko właśnie w taki sposób robi się karierę. Szprycujący się sportowiec w takim tle przestaje być jaskrawy, staje się szaraczkiem. Różnica jest tylko taka, że w niego są wycelowane obiektywy kamer. Jego postępowania nie można zaaprobować, tak jak oszustwa każdego innego człowieka każdej profesji.

Słówko na koniec

Przy całym potępieniu dla stosowania nielegalnych środków fakt ogromnego zainteresowania dozwolonymi/niezabronionym środkami jest również zastanawiający. Chętnych na skróty jest mnóstwo – wątek o legalnym dopingu na bieganie.pl jest jednym z najczęściej wyświetlanych. Nie ukrywam, że sam przeglądałem go kilkakrotnie. Tak więc stosowanie dopingu niezabronionego jest ok, a nielegalnego fe? Jak blisko we wpływie jest jedno od drugiego? Tego nie wiem i nie zamierzam się przekonywać.
Wolę trenować. A wy?