XV Poznań Marathon – nastawienie negatywne

Przed XX Maratonem Solidarności robiłem sobie taki przegląd. Tym razem również spróbuję posumować mój stan przygotowań na ostatni Maraton w tym roku. Emocji przedstartowych mam dosyć – i naprawdę nie wiem, dlaczego są takie silne. Żaden sprawdzian w szkole, klasówka w liceum, matura, koło, czy zbój, nawet egzamin na prawo jazdy nie powodował takiego napięcia jak oczekiwanie na Maraton. Nawet jak przystępowałem do powyższych nieprzygotowany. A czy jestem przygotowany na niedzielę? Hmm..
Przygotowanie fizyczne

No właśnie. Właściwie to nie czuję sie dobrze przygotowany na ten bieg. Musiałem zrezygnować z niektórych szybkich treningów z powodu przesilenia. I niby juz wszystko wróciło do normy, ale podczas łagodnych rozbiegań w tym tygodniu, tętno znów wędrowało do lasu. Mięśnie w porządku, noga podawała, ale serce pracowało zbyt szybko. Nawet sprawdziłem baterię w pulsometrze czy nie jest zbyt słaba. Nie jest, nie wiem, co sie dzieje. Może ocieplenie które przyszło po ostatnich chłodach spowodowało taką reakcję? A może stres przedstartowy działa już przez cały tydzień? A może jestem przemęczony? Bynajmniej. Kierując sie doświadczeniem z poprzednich startów wiem, że sugerowanie się tętnem podczas biegu na niewiele się zda. Mogę polegać wyłącznie na wytrenowaniu – ostatnie 2 mocne treningi wyszły dość dobrze, czułem się jak kiedyś. Brakuje mi tylko takiego „biegu gwarancyjnego” jak np 7 września , kiedy biegałem BNP i po drodze biłem życiówkę dystansu pokonanego w ciągu godziny. Wtedy czułem wielką moc! Niestety od tamtego czasu tak dobry bieg się nie zdarzył, a mój dzienniczek treningowy troche sie zakotłował..

Jakkolwiek

– Wiem, że mieśnie nie zapomniały, jak się biega.
– Wiem, że okres BPS, to czas kiedy biegowo zamieniam się w fujarę ( rozluźnienie harmonogramu powoduje natychmiast rozleniwienie we wstawaniu rano, wielu rzeczy mi się nie chce )
– Wiem, że mogę przebiec Maraton w tempie poniżej 4 minut ( z łatwościa przekraczam tempa treningowe na 2:45 u J.Skarżyńskiego )

Dlatego

Wmawiam sobie, że jestem przygotowany. Że pobiegnę na życiówkę. Że pokażę organizmowi, tfu – umysłowi środkowy palec.

Warunki pogodowe i trasa



W chwili startu temperatura w Ponaniu ma wynosić 13°C i będzie rosła do maksymalnie 18°C. Wiatr +/- 13km/h – będzie odczuwalny, ale bez przesady. Przecież większość treningów przy jakimś wietrze się odbywa. Profil trasy w stosunku do poprzedniego roku został zmieniony na korzyść – a już wtedy nie narzekałem. Wprawdzie od 38 do 41 kilometra jest podbieg, ale niecałe 30 metrów przewyższenia na takim odcinku (10m/km, czyli 1m na 100 m ) wygląda źle tylko przez dobrze dobraną skalę wykresu. Czyli pogoda – troszeczkę za ciepło, trasa – w porządku.

Przygotowanie sprzętowe

Na XV Poznań Marathon zabiorę dokładnie to samo co na XX Maraton Solidarności. Warunki podobne, sprzęt sprawdzony, niczego nie zmieniam.

Odżywianie

Ciasto upieczone przez E. Zgadnijcie, kto zjadł go najwięcej:D

W poniedziałek ugotowałem wielki gar barszczu, który wsuwam przez cały tydzień. Staram się jeść trochę więcej niż zwykle, ale nie rozpisałem sobie żadnego planu ładowania węglowodanami. Tę część uważam za przyjemność, i w tym tygodniu, jak mam ochotę na coś słodkiego, to się nie ograniczam. Zjadam też więcej niż zwykle magnezu. Jutro nie zamierzam się specjalnie opychać, na pewno zjem makaron lub ryż. Na targach zafunduję sobie Vitargo i kupię żele na drogę.

Tak, wiem, że stare maratońskie porzekadło gromi wszystkich kupujących cokolwiek niesprawdzonego na targach. Otóż ja się nie muszę aż tak przejmować, ponieważ mój żołądek trawi wszystko, bez wyjatku. Mógłbym się spokojnie przerzucić na paszę dla bydła w codziennej diecie, wiec nieznanych żeli się nie boję. Z tego samego powodu nie mam obaw przed piciem izotonika zapewnionego przez organizatorów.

Taktyka, założenia wynikowe

Z chęcią zobaczyłbym, jak po wytrzale startera tłum biegaczy nie rusza ile sił w nogach, a spokojnie rozpoczyna bieg. Chciałbym się pozytywnie rozczarować, naprawdę. Jednak jestem pewien, że tych „Filipów ( i Filipki ) z Konopii” wyprzedzę później – po 5, 10, 15 kilometrze. Od 30 kilometra zacznę mijać człapiących i maszerujacych, którzy wytrzelili na starcie. A opowieści o legendarnej, maratońskiej, nieuniknionej ścianie będą się snuły siejąc przekonanie że tak już jest.

Otóż nie, nie musi tak być!

W Maratonie naprawdę opłaca się pobiec wolniej na początku, a przyspieszać w drugiej połowie, po trzydziestym kilometrze. Tempo biegu można sobie wyliczyć z kalkulatora i biorąc pod uwagę warunki pogodowe, wytrenowanie realnie oszacować wynik w jaki się celuje. Maratonu nie można pobiec na hurra. Trzeba go przemyśleć, policzyć, zaplanować. Strategia „Negative Split” bo o niej mówię, jest uznaną i nowoczesną strategią pokonania tego dystansu. Ja zamierzam ją zastosować w taki sposób:
0-3km – tempo 4:10
3-32km – tempo 3:59
32-41km – tempo 3:55
41-42.195km – finisz, ile tylko dam radę!

Moim celem jest czas poniżej 2:48. Być może uda się urwać z tego sporo, ale to pozostawiam wpływowi pogody.. Wynik 2:48 oznacza średnie tempo 3:59. Kiedy zaczynałem biegać, pokonanie jednego kilometra w tym tempie było niemożliwe. Teraz pobiegnę nim XV Poznań Marathon.

Czego życzyć biegaczowi?

Znajomy z pracy przed każdym moim startem pyta się „czego można życzyć biegaczowi przed startem?” Jeśli kierować sie retoryką „połamania pióra” którego życzy się przed ważnymi egzaminami, to biegaczom można życzyć:

-skurczy
-rozwolnienia
-rozwiązania sznurowadeł
-pęcherzy
-otarcia sutków, pachwin
-ściany
-nieprawidłowo działającego zegarka/telefonu
-wiatru prosto w twarz
-upalnej pogody

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pomysły, może dać upust swojej kreatwyności (złośliwości?:)) w komentarzach.

Powodzenia!