Przetrenowanie, czy jesienne przesilenie?

Nie wiem, nie wiem, co się ze mną dzieje. Wybiegłem z domu i przy prędkości 5:00 czułem duchotę, tętno jest jakbym biegł 30 sekund szybciej, brak mocy w nogach. Czuję też apatię, zobojętnienie, choć na pewno nie brak motywacji do treningów. Wydaje się, że to objawy przetrenowania. Pomijając fakt, że obawiam się przetrenowania, trudno mi znaleźć w moich treningach taki, lub kilka takich z rzędu, w którym mógłbym przesadzić. Nie biegałem ostatnio ani za dużo, ani zbyt szybko. Często odpuszczałem – przerwałem WB2, aby się nie zamęczać, zrezygnowałem z Biegu Westerplatte, w ostatni weekend odpuściłem w ogóle( poza zawodami na 5km ). Tymczasem moja forma i tak spadła, zamiast się poprawić. Wkurzyłem się, i postanowiłem wczorajsze BNP pobiec choćby nie wiem co. Jednak nie dokończyłem tego treningu jak trzeba. Dzisiaj planowałem łagodne rozbieganie o długości zależnej od samopoczucia i.. czułem się na 10-11 kilometrów! Dla mnie dramat! Postanowiłem nie zwracać uwagi na tempo, a na tętno, aby tym biegiem jeszcze nie pogorszyć sytuacji. No i nieprzekroczenie 130 uderzeń serca na minutę wymagało biegu z prędkościa ok 5:10.

Te objawy spadku wydolności pasują mi jeszcze do jednego zjawiska, które dotyka biegaczy – przesilenia jesiennego. Zmiana klimatu pociaga za soba zmiany fizjologiczne w organizmie, objawiające się jak wyżej. Nie jestem pewien, ale mam taką nadzieję – z przetrenowania ponoć wychodzi się dłużej. W ciągu kilku dni powinienem mieć odpowiedź na moje wątpliwości – jeżeli mój stan się nie poprawi, będzie to oznaczało przetrenowanie, co będzie miało poważne konsekwencje w postaci rezygnacji z planów startowych, a może nawet wczesniejszego, dwutygodniowego roztrenowania. Jeśli nie, będę rzeźbił formę na XV Poznań Marathon!

  • Piotr Bernat

    hey ma teraz właśnie tak samo …aż żal się robi jak ledwo przebiegam 6-7 km brak siły w nogach…brak oddechu…duszno…i w ogóle źle!!! mam tak często na wiosnę kiedy wychodzimy z chłodu w ciepło…ale chyba pierwszy raz dopadło mnie to na jesień…Porażka…Mam nadzieję że to szybko minie bo mam starty a w takiej dyspozycji nie widzę się na 10 km…Pozdrawiam

    • Na szczęście takie stany nie trwają zbyt długo. Trzeba je po prostu przeczekać – zrezygnować z mocnych akcentów, jedynie rozbiegania. Ja skracam biegi do 10-12km i mocno zwalniam:)

    • BTW – Listopad to generalnie kiepski okres na piłowanie rekordów. Z formy i tak już po sezonie zostają „opary”. Lepiej skupić się nad pracą na następny sezon biegowy. Powodzenia:)